W Niemczech rozpoczynają się prace nad stworzeniem rządzącej koalicji między zwycięskim w wyborach do Bundestagu SPD, Zielonymi i liberałami z FDP. Według medialnych ustaleń, gdyby grupy robocze pracujące nad wspólnym programem wypracowały do końca listopada umowę koalicyjną, wówczas już na początku grudnia Niemcy mogłyby mieć nowy rząd.
Na jego czele stanie prawdopodobnie socjaldemokrata Olaf Scholz.
Jednocześnie, wraz z kreowaniem nowego rządu, trwają dyskusje programowe. Dziś "Sueddeutsche Zeitung" zwraca uwagę na priorytety w polityce zagranicznej, na które powinien postawić Scholz.
W swoim komentarzu, Josef Kelnberger zwraca uwagę, że w trwającym sporze Brukseli z Polską rację ma Angela Merkel, ktora jest zdania, że kary dla Polski czy Węgier nie rozwiążą problemu, a niedopuszczanie do głosu państw narodowych w UE umacnia pewne środowiska w krajach Europy Środkowo-Wschodniej.
- Dlatego dobrym pomysłem mogłaby być decyzja nowego kanclerza, aby zaraz po wyborze nie jechać do Paryża, tylko (chociaż to teraz boli) najpierw do Warszawy
- napisał autor na łamach "SZ".
Kelnberger sugeruje, że byłaby to "okazja do napomnienia i zagrożenia karami w sprawach dotyczących praworządności", a sama podróż byłaby sygnałem uznania "niemieckiej odpowiedzialności za Europę Wschodnią".
Czy taką postawę przyjmie nowy kanclerz? Na odpowiedź trzeba będzie poczekać, prawdopodobnie do czasu sformowania się rządu pod jego przywództwem.