"Misja ta miałaby działać w krajach sąsiadujących z Ukrainą"
- powiedział Borrell podczas konferencji prasowej w Santander na północy Hiszpanii.
Zaznaczył, że propozycja ta będzie dyskutowana w Pradze w przyszłym tygodniu podczas posiedzenia ministrów obrony państw UE. "Mam nadzieję, że plan ten zostanie zatwierdzony" – podkreślił.
Szef dyplomacji UE uzasadniał ten projekt samą naturą konfliktu ukraińskiego, który rozpoczął się prawie pół roku temu. "Mamy do czynienia z wojną na pełną skalę, wojną konwencjonalną - mówił. - Nie asymetryczną wojną partyzancką, ale wojną, która mobilizuje niezwykle duże środki i setki tysięcy żołnierzy".
"To nie jest mała wojna - ocenił. - Dziesięć milionów Ukraińców opuściło swój kraj, to tak jakby 20 proc. Hiszpanów opuściło Hiszpanię".
"Wojna, która trwa i wygląda, że będzie dalej trwała, wymaga wysiłku nie tylko w zakresie dostarczania sprzętu, ale także szkolenia i pomocy w organizacji armii"
– dodał.
Borrell przypomniał, że UE ma obecnie "17 misji (wojskowych) rozmieszczonych na całym świecie". "Unia Europejska wysyła wojskowe misje szkoleniowe do armii krajów, z którymi współpracuje – wyjaśniał. - Robiliśmy to w Mali nie tak dawno temu, dopiero co zaczęliśmy to robić w Mozambiku i robiliśmy to w Nigrze".
Szef dyplomacji UE przypomniał, że wiele krajów z Unii i spoza niej dostarczało sprzęt wojskowy na Ukrainę i że kilka już zapewniło jej "szkolenie niezbędne do korzystania z tego sprzętu".
Podkreślił też, że misja wsparcia armii ukraińskiej będzie nie tylko klasyczną misją szkoleniową, ale także "pomocą w organizacji wojska".
Borrell odmówił podania więcej szczegółów, zwłaszcza dotyczących personelu takiej misji, twierdząc, że nie może "przewidywać szczegółów porozumienia, które musi zostać zawarte przez wszystkie państwa członkowskie".