Rosyjski pocisk trafił w pięciopiętrowy blok, w którym przebywała kobieta, ok. 3.30 w nocy z niedzieli na poniedziałek.
Podczas ataku 74-latka była w sypialni.
"Mieszkam na pierwszym piętrze, zawaliło, zasypało mnie (pyłem) w łóżku, poszłam do łazienki, żeby się umyć, nawet nie wiedziałam, co się dzieje. Poszłam do łazienki, tam się na mnie zwaliło, stamtąd mnie wydostawali. W łazience był plastikowy sufit i rzucałam kawałki tego plastiku i krzyczałam: żyję, żyję! Weszli do klatki, wyważyli drzwi, wydostali mnie. Jestem w czepku urodzona"
- opowiada starsza kobieta, cytowana przez portal Suspilne.
Służby ratunkowe poinformowały, że akcja trwała 15 minut. Pani Wałentyna odmówiła hospitalizacji, pomocy udzielono jej na miejscu.