Szef rządu zaapelował do związkowców, by postrzegali program reform jego rządu jako szansę, a nie zagrożenie. Argumentował, że konieczne są systemowe zmiany, by pobudzić niemiecką gospodarkę, a kraj „musi wziąć się w garść”.
Zum größten Potenzial unseres Landes gehören Unternehmen, Arbeitnehmer und Gewerkschaften. Ziehen wir an einem Strang, haben wir eine Zukunft, in der unsere Kinder in Freiheit, Frieden, Wohlstand und sozialer Gerechtigkeit leben können. Das habe ich beim #DGB26 deutlich gemacht. pic.twitter.com/RF2SludqfU
— Bundeskanzler Friedrich Merz (@bundeskanzler) May 12, 2026
- Nie możemy po prostu kontynuować tego, co robiliśmy przez ostatnie 20 lat – przekonywał lider CDU. Jak doprecyzował, należy stawić czoło „problemom strukturalnym, które (...) przez wiele lat (...) narastały”.
Za „najtwardszy orzech do zgryzienia” Merz uznał reformę emerytalną, która planowana jest na lato.
- To kwestia demografii i matematyki – powiedział.
Komentarz ten spotkał się z buczeniem i gwizdami ze strony związkowców. Reforma obejmuje nową zasadę wyliczania emerytury, która ostatecznie będzie przez to niższa od 2032 r.
Widownia zareagowała podobnie, gdy kanclerz mówił o wdrożonych przez jego rząd działaniach oszczędnościowych w systemie ochrony zdrowia. Agencja dpa pisze o „lodowatym przyjęciu” kanclerza przez związkowców.
Jedna z liderek AfD, Alice Weidel, zamieszczając nagranie z przemówienia Merza, wskazała, że "nieskuteczna w reformach koalicja jest skończona".
Pfeifkonzert für Merz beim DGB. Wer die Leistungsträger arm macht, um endlose Milliarden für fremde Kriege auszugeben, wird zu Recht ausgebuht. Dieser Auftritt beim SPD-Vorfeld zeigt: Die reformunfähige Koalition hat fertig. Höchste Zeit für die AfD! pic.twitter.com/WeaVfLWyOl
— Alice Weidel (@Alice_Weidel) May 12, 2026
6 maja minął rok od zaprzysiężenia Merza na kanclerza. Szef rządu mierzy się z niskimi notowaniami; w sondażach pozytywnie jego pracę ocenia zaledwie kilkanaście procent Niemców. Tygodnik „Der Spiegel”, podsumowując 12 miesięcy Merza u władzy, pisał o panującym w kraju „ponurym nastroju” spowodowanym m.in. kryzysem w gospodarce, sporami w koalicji CDU/CSU i SPD oraz napięciami w relacjach transatlantyckich.