Co najmniej 20 osób zginęło w nocy z czwartku na piątek w wiosce Ogossagou w centralnej części Mali - poinformowały miejscowe władze. Niespełna rok temu w tej samej osadzie doszło do masakry, w której zginęło 160 jej mieszkańców, należących do ludu Fulani.
- Liczenie zmarłych odbyło się w obecności wojska i służby zdrowia. Mamy 20 zabitych, niektórzy zostali spaleni
- powiedział przywódca wioski Aly Ousmane Barry. Dodał, że wieś została częściowo spalona, a napastnicy zrabowali zapasy żywności oraz bydło.
Według świadków ataku dokonała grupa ok. 30 uzbrojonych mężczyzn. Wcześniej z okolic wioski wycofały się oddziały malijskiej armii, które w rejonach tych często ścierają się z dżihadystycznymi bojownikami.
W marcu zeszłego roku na skutek wybuchu międzyplemiennej przemocy w wiosce tej zginęło 160 osób, w tym ok. 50 dzieci. Ofiarami masakry padły przede wszystkim osoby z ludu Peuhl (Fulani), a według lokalnych władz ataku dokonała partyzantka Dan Na Ambassagou, skonfliktowanego z Peulhami ludu Dogon.
Umacniająca się od kilku lat pozycja islamistycznych radykałów w środkowym Mali popsuła stosunki między Peulhami a Dogonami. Dogoni oskarżają Peulhów o popieranie dżihadystów, ci z kolei zarzucają Dogonom, że wspierają malijską armię, która prowadzi walkę z terroryzmem.
Według Human Rights Watch (HRW) w 2019 roku w środkowym Mali zginęło ok. 500 cywilów. HRW niejednokrotnie już apelowała do malijskiego rządu o pociągnięcie sprawców zbrodni do odpowiedzialności.