„Trzeba działać. Wierzę w Amerykę. Wierzę w prezydenta Trumpa. Kiedy USA przewodzą – wolny świat podąża za nimi. Kiedy Ameryka jest zdecydowana – Rosja się wycofuje” – napisał w komunikatorze Telegram najbliższy współpracownik prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Jermak wyjaśnił, że skomentował tak dla gazety „New York Post” ostatnie oświadczenie Trumpa, który zapowiedział we wtorek nowe sankcje na Rosję za 10 dni, jeśli w tym czasie Moskwa nie zawrze porozumienia o zakończeniu wojny. (https://t.me/ermaka2022/6674)
Szef kancelarii Zełenskiego odniósł się także do wypowiedzi byłego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, który ostrzegł przed wojną Rosji z USA i ocenił, że „każde nowe ultimatum jest groźbą i krokiem w stronę wojny”. „Nie pomiędzy Rosją a Ukrainą, ale z jego własnym krajem (USA - PAP)” – stwierdził Miedwiediew.
Jermak skomentował słowa Miedwiediewa krótko: „Być może był pijany”.
Szef kancelarii Zełenskiego uznał, że nowe sankcje wobec Rosji „zniszczą wszelką rosyjską narrację oraz niektóre prorosyjskie siły, które wciąż próbują przekonywać, że nic się nie stanie i że Kreml oraz Putin będą kontynuować tę grę”. „Nie wolno wierzyć rosyjskiej propagandzie. Oni kłamią, bo się boją” – dodał.
„Oni chcą dalej prowadzić wojnę. Zatrzymać ją można tylko siłą” – zaznaczył Jermak.
Ocenił, że nowe sankcje „stworzą bardzo trudną sytuację dla rosyjskiej gospodarki”. Jego zdaniem, w połączeniu z „ogromnymi stratami Rosji na froncie” doprowadzi to do presji społecznej na Kreml.
„Ludzie zaczną głośniej pytać Putina: Po co to wszystko zacząłeś? I dlaczego nie chcesz zakończyć tej wojny?” – podkreślił Jermak.