Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ »

Rosyjscy oligarchowie z serbskimi paszportami. Napięcia w Belgradzie nie mają końca

Od listopada 2024 r. trwa fala masowych protestów w Serbii. Prezydent Aleksander Vuczić stoi przed wyborem - albo reformy i utrata przez niego władzy, albo przekształceniem państwa w bałkańską wersję Białorusi. Kolejne wrzenie wywołała informacja o tym, że przynajmniej czterech rosyjskich oligarchów w tym roku otrzymało serbskie paszporty.

Sytuacja w Serbii jest niebywale napięta. Belgrad musi jednoznacznie wybrać kierunek
Sytuacja w Serbii jest niebywale napięta. Belgrad musi jednoznacznie wybrać kierunek
ForeignpolicyWB/CCTV - x.com

Rzekomo stabilny reżim Vuczicia jest obecnie słabszy niż kiedykolwiek. Istnieje oczywisty sposób na to, jak dyktatorzy mogą wzmocnić swoją popularność - rozpoczynając wojnę. Widzieliśmy to w przypadku Putina, a rany wojen z lat 90. są nadal w Serbii świeże - ostrzega portal EUobserver.

Najnowsza fala protestów udowodniła, że współpraca UE z prezydentem Vucziciem jest błędem, a Wspólnota musi zdać sobie sprawę, że serbski przywódca nie jest już gwarantem stabilności - ocenia EUobserver, dodając, że "względne milczenie UE w sprawie ostatnich protestów jest ciosem dla liberalnych i nastawionych proeuropejsko warstw serbskiego społeczeństwa".

W tekście przypomina się o retorycznym poparciu Brukseli dla demonstrujących, jednak "braku jakiegokolwiek wsparcia praktycznego". Sytuację w Serbii porównano do Majdanu na Ukrainie z 2014 roku i restrykcjach wprowadzonych przez UE wobec osób uznanych za odpowiedzialne za przemoc oraz zakazie eksportu na Ukrainę sprzętu, który mógłby zostać wykorzystany do represji.

Bruksela nie jest bezinteresowna

EUobserver przypomina, że wsparcie udzielane przez Brukselę Vucziciowi wiąże się z oczekiwaną współpracą w sprawie wydobycia w Serbii litu. Plan jego eksploatacji - poparty w przeszłości przez unijnych urzędników i m.in. kanclerza Niemiec Olafa Scholza - jest szeroko krytykowany przez serbskich aktywistów i obywateli.

"W ostatnich latach poparcie dla członkostwa Serbii w UE systematycznie w tym kraju spadało, a poparcie UE dla protestujących mogłoby ten trend odwrócić. Niestety obecnie w oczach wielu Serbów zarzucana UE hipokryzja jest potwierdzana" - zauważa portal.

Kolejny miesiąc protestów

Organizowane w Serbii protesty są odpowiedzią na katastrofę budowlaną na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie z początku listopada 2024 r., w wyniku której zginęło 16 osób - ostatnia ofiara zmarła w szpitalu w marcu. Od grudnia inicjatywę w organizacji masowych demonstracji przejęli studenci, którzy od kilku miesięcy okupują również 60 wydziałów we wszystkich ośrodkach akademickich kraju.

Studenci domagają się ujawnienia umów związanych z remontem dworca w Nowym Sadzie, ukarania winnych napadów na demonstrantów, oddalenia zarzutów wobec uczestników protestów i zwiększenia o 20 proc. wydatków budżetowych na szkolnictwo wyższe.

ZOBACZ TAKŻE Zawalenie dworca kolejowego w serbskim Nowym Sadzie. Nie żyje 14 osób [WIDEO, ZDJĘCIA]

Rząd i prezydent Serbii zapewnili, że wszystkie postulaty zostały spełnione lub zostaną zrealizowane wkrótce. Studenci zaznaczają jednak, że żaden z postulatów nie został dotąd spełniony całkowicie i dlatego kontynuują swoje akcje. W wyniku protestów do dymisji podał się w styczniu premier Milosz Vuczević, który sprawuje nadal funkcję do czasu wyłonienia nowego gabinetu.

W czwartek Vuczević poinformował, że kierowana przez niego większość parlamentarna przedstawi jeszcze w tym tygodniu nowego kandydata na szefa rządu, unikając tym samym konieczności przeprowadzenia nowych wyborów parlamentarnych.

"Nowi obywatele" Serbii

Serbski tygodnik "Nedeljnik" odkryło informacje o nowych obywatelach Serbii. W decyzjach rządu opublikowanych w Dzienniku Urzędowym, z których wszystkie zostały podpisane przez premiera Milosza Vuczevicia sprawującego obecnie mandat techniczny znaleziono nazwiska czterech rosyjskich oligarchów.

Oleg Bojko, Siergiej Łomakin, Jewgienij Strzałkowski oraz Jurij Kusznerow zostali obywatelami Serbii na podstawie art. 19 ust. 1 i 3 ustawy o obywatelstwie, to znaczy, że formalnym powodem wydania paszportu był "interes Republiki Serbii".

ZOBACZ TAKŻE Wiaczesław Kantor, putinowski oligarcha, skreślony z listy sankcji UE. Może teraz poznać tajemnice Grupy Azoty

Tygodnik przypomniał, że serbskie paszporty otrzymali w przeszłości była premier Tajlandii Yingluck Shinawatra, gdy była poszukiwana przez tajskie władze oraz były premier Rumunii Victor Ponta po oskarżeniu o korupcję w swoim kraju. Serbskie obywatelstwo przyznano także m.in. byłym członkom palestyńskiego Fatahu Muhamedowi Dahlanowi, Samirowi el-Maszaraviemu i Sufijanowi Abu Zeidzie.

"Podobnie jak w tamtych przypadkach, nie wiadomo, jaki interes w przyjęciu rosyjskich oligarchów jako swoich obywateli ma państwo serbskie, tak samo nie wiadomo, czy mają oni interesy w Serbii. Kiedy przyjrzeć się ich biografiom, okazuje się, że nikt nigdy nie robił interesów z naszym krajem, a nie odnotowano nawet, że do niego w ogóle przybyli" - podsumował "Nedeljnik".

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

#Serbia #Rosja

Sabina Treffler/PAP