Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Niemcy biorą przykład z Polski. Wymiar sprawiedliwości pod pręgierzem krytyki

Prezes Stowarzyszenia Niemieckich Sędziów Jens Gnisa ostro skrytykował w wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika \"Der Spiegel\" niemiecki wymiar sprawiedliwości. Wśród mankamentów wymienił brak zdecydowania w wykonywaniu nakazów aresztowania i deportacji. Czy słyszał ktoś może potępieńcze krzyki totalnej opozycji?

Autor:

Pretekstem do rozmowy była książka Gnisy "Koniec sprawiedliwości? Sędzia bije na alarm", która ukaże się w Niemczech w najbliższy czwartek.

Prezes powiedział dziennikarzom "Spiegla", że niemieckiemu sądownictwu dają się we znaki zarówno problemy materialne, jak i polityczne.

Budynek sądu niedaleko nas chroniony jest siatką, ponieważ z fasady odpada tynk. Ja sam wydałem kiedyś nieprawidłowy wyrok, ponieważ nie miałem aktualnego tekstu ustawy

- wyjaśnił sędzia.

Prezes Stowarzyszenia powiedział, że niemieckie sądownictwo przeżywa kryzys zaufania.

Jeżeli będziemy postępowali nadal tak jak teraz, to sprawiedliwość przestanie istnieć

- ostrzegł.

Wśród przyczyn tego stanu rzeczy Gnisa wskazał na pogłębiającą się przepaść pomiędzy światem prawa a społeczeństwem.

Jako prawnicy staramy się postępować bez emocji, pozostawiając moralność na boku, natomiast społeczeństwo coraz bardziej poddaje się emocjom i moralizuje się

- wyjaśnił.

Sędzia przyznał, że sam stracił zaufanie do państwa prawa, a niektórych decyzji politycznych po prostu nie rozumie. Jako przykład podał brak wykonania 150 tys. nakazów aresztowania. Wiele do życzenia pozostawia też jego zdaniem postępowanie z cudzoziemcami.

Moralność stawiana jest zbyt często ponad prawem

- zauważył.

Abstrahując od sympatii dla poszczególnych migrantów, trzeba uznać, że ten, komu odmówiono azylu, musi wrócić do kraju pochodzenia

- podkreślił. Jak dodał, w wielu przypadkach odstępowano od wykonania wyroku, gdyż "nie przynosiło to splendoru".

Gnisa wskazał na problem nacisków ze strony społeczeństwa. Podał przykład albańskiej rodziny, której nie udało się deportować, ponieważ demonstranci blokowali przez siedem godzin sąd w Bielefeld.

Sędzia skrytykował też polityków za publiczne wypowiedzi, w których sugerują "najwyższy wymiar kary". Za błąd uznał ponadto bardzo drobiazgowe ściganie wykroczeń, które traktowane są bardziej surowo niż drobne przestępstwa.

W Berlinie 20 proc. policjantów zajmuje się wyłącznie ustalaniem tożsamości kierowców złapanych przez radar. To powoduje, że brak sił na ściganie sprawców przestępstw - złodziei rowerów, oszustów i osób, które spowodowały u innych obrażenia ciała

- powiedział Gnisa "Spieglowi".

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane