Jak relacjonuje nasz korespondent w ostrzeliwanym Kijowie, W stolicy Ukrainy coraz bardziej odczuwalny staje się brak podstawowych produktów spożywczych. - Brak pieczywa, jajek, mleka, jedna osoba może kupić bochenek chleba. Nie ma też benzyny - mówi fotoreporter Konrad Falęcki.
Nasila się też ostrzał artyleryjski. - Takiego ognia jeszcze wcześniej nie słyszeliśmy. Kijów jest całkowicie w rękach ukraińskich, ale Rosjanie zapuszczają się na przedmieścia, najgroźniej wyglądało to w dzielnicy Bucza - mówi. Na szczęście ostatecznie siły rosyjskie w Buczy zostały rozbite:
Ukrayna/Bucha... pic.twitter.com/5ClzTcumdZ
— SavunmaSanayiST.com (@SavunmaSanayiST) March 2, 2022
- Sytuacja w mieście z dnia na dzień robi się coraz bardziej napięta, co oczywiście nie znaczy, że wyczuwa się strach czy rezygnację. Morale jest niesamowite, ci ludzie gotowi są do walki o swoją stolicę do samego końca. Cały czas dociera broń przeciwpancerna, są przygotowane koktajle Mołotowa, rozdano bardzo dużo broni. Tworzą się oddziały samoobrony przy każdym bloku lub większym skupisku ludzi, rozstawiane są posterunki, odbywają się warty
- mówi Konrad Falęcki.
Niestety nasz fotoreporter nie może robić zdjęć. Każda osoba wyciągająca aparat fotograficzny traktowana jest z miejsca jako potencjalny sabotażysta czy dywersant. Ukraińcy nie chcą, by informacje o rozlokowaniu sił w mieście i sytuacji na ulicach przedostały się do agresora.