Putin chce przejąć kontrolę nad Zachodem To jego ostateczny celi » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

Naddniestrze prosi Putina o „bratnią pomoc”. Jan Piekło dla Niezalezna.pl: To się wpisuje w scenariusz Kremla

– To jest próba wysłania sygnału pod adresem proeuropejskiego rządu Mołdawii prezydent Mai Sandu, że „będziemy pilnować interesów Rosji i że chcemy rosyjskiego wsparcia” – ocenił w rozmowie z Niezalezna.pl były ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło, komentując prośbę naddniestrzańskich separatystów o pomoc ze strony Kremla. Dyplomata zwrócił uwagę, że działania te mają miejsce przed wyborami prezydenckimi w Rosji.

Władimir Putin,
CC BY 4.0 - Kremlin.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=133517736

Prośba o „bratnią pomoc”

Kongres Deputowanych Wszystkich Poziomów - nieuznawanej na arenie międzynarodowej - Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej zwrócił się dziś do Rosji z prośbą o podjęcie kroków w celu „obrony" tego regionu przed rzekomą „presją” ze strony Mołdawii.

Deputowani zaapelowali też od instytucji międzynarodowych, aby „wpłynęły na władze Mołdawii”, wobec „naruszania praw mieszkańców” tej separatystycznej republiki.

Ruscy „mirotworcy” pilnują interesów Kremla

Jan Piekło w rozmowie z naszym portalem przypomniał, że Rosja już przed laty „wykorzystywała do swoich celów konflikt zbrojny na terytorium Mołdawii, w której stroną była nieuznawana Republika Naddniestrzańska”. –  Na terytorium tej republiki do dzisiaj przebywają siły rosyjskie, tzw. „mirotworcy”, którzy pilnują granic tej nieuznawanej przez nikogo (nawet przez samą Rosję) republiki – zaznaczył. 

Jego zdaniem decyzja kongresu Naddniestrza „wpisuje w obecnej chwili w scenariusz kremlowski”. 
To jest próba wysłania sygnału pod adresem proeuropejskiego rządu Mołdawii prezydent Mai Sandu, że „tu będziemy pilnować interesów Rosji i że chcemy rosyjskiego wsparcia”
– ocenił.

Granie napięciem

Zaznaczył, że w przyjętej przez separatystycznych deputowanych uchwale „nie ma wprost mowy o tym, żeby Transnistrię [Naddniestrzańską Republikę Mołdawską-red.] włączyć do Rosji czy stworzyć coś na kształt, co Rosja już zrobiła na terytoriach okupowanych Ukrainy”. – Natomiast jest to pewne niebezpieczeństwo, to jest granie napięciem – tłumaczył.

–  Tam jeszcze jest Gagauzja [Terytorium Autonomiczne Gagauzji-red.], która również ma takie ciągoty i lokalne władze, które mają bardziej prorosyjskie nastawienie, niż promołdawskie. I Rosja będzie to rozgrywać na różne sposoby

– dodał nasz rozmówca.

Oceniając możliwe zagrożenie militarne zauważył, że „cała Transnistria nie ma granicy z Rosją”. 

–  Faktycznie więc wszystko się może odbywać przez przestrzeń powietrzną, która należy albo do Mołdawii, albo do Ukrainy, albo też Rumunii. Ale to jest niewykonalne w tej chwili. Są ograniczone możliwości działań militarnych

– wyjaśniał Jan Piekło.

Przyznał jednocześnie, że w działaniach separatystów „od dawna widoczna jest inspiracja Kremla”. 

– Samo powstanie tej nieuznawanej Republiki Naddniestrzańskiej było inspiracją rosyjską. I ta inspiracja trwa dalej, a Rosja próbuje w tej chwili zabezpieczyć swoje interesy, wysyłając sygnały pod adresem Kiszyniowa, Unii Europejskiej i Ukrainy. Tam może dojść do takiej sytuacji, że jeżeli rzeczywiście zacznie się jakiś ruch militarny rosyjski w kierunku wsparcia separatystów naddniestrzańskich, to może będzie musiała się do tego włączyć Ukraina, bo to będzie zagrażało jej bezpieczeństwu i interesom

– ocenił.

Wyborcza gra Putina

Dopytywany czy dzisiejsza decyzja kongresu Naddniestrza mogła być odpowiedzią na poniedziałkowe spotkanie przywódców państw NATO w Paryżu w drugą rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę, poświęcone wzmocnieniu współpracy na rzecz wsparcia dla Kijowa, nasz rozmówca przyznał, że „pewnie tak”. – Zapewne jest to próba destabilizacji tego regionu, ale prezydent i rząd Mołdawii w tej chwili buduje mocniejsze więzi i z Unią Europejską i Ukrainą i jest dość stanowczy w tej kwestii – tłumaczył dyplomata.

–  Widzimy, że jest tu duża dynamika i to wszystko się dzieje przed wyborami prezydenckimi w Rosji, czyli praktycznie przed dożywotnią intronizacją Władimira Putina na imperatora Rosji

– podsumował Jan Piekło.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Rosja #Naddniestrze #Władimir Putin #Ukraina #Mołdawia

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Chcesz skomentować tekst? Udostępnij treść i skomentuj w mediach społecznościowych.
Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo