Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Świat

Łukaszenka przyjmie 150 tys. Pakistańczyków. "Ten ruch musi wywołać alarm w polskich służbach"

Białoruski dyktator Alaksander Łukaszenka podpisał memorandum z Pakistanem dotyczące zatrudnienia na Białorusi obywateli tego kraju. Jak wynika z szacunków, może chodzić nawet o 150 tys. osób. Co ciekawe, kilka tysięcy kilometrów od domu, Pakistańczycy mogą liczyć na porównywalne zarobki jak u siebie w ojczyźnie. O co więc chodzi? – Musimy być przygotowani na eskalację wydarzeń na granicy polsko-białoruskiej – ostrzega w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Stanisław Żaryn, prezes Fundacji Instytut Bezpieczeństwa Narodowego.

Dekret podpisany przez Łukaszenkę został opublikowany na oficjalnej stronie poświęconej białoruskim aktom prawnym. Dokument dotyczy współpracy z Islamabadem w dziedzinie pracy i zatrudnienia. Zgodnie z dekretem, do prowadzenia negocjacji i podpisania porozumienia upoważniono Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Resort może dokonać zmian w rzeczonym dokumencie, jednak nie mogą one mieć wpływu na jego zasadnicze postanowienia. 

Reklama
Fragment dekretu Łukaszenkiprint screen / pravo.by

Białoruś ściągnie 150 tys. Pakistańczyków

Choć dekret pozbawiony jest strategicznych szczegółów, o tym, jak w praktyce będzie wyglądało wdrażanie porozumienia, białoruski satrapa mówił już wiosną br. W kwietniu w Mińsku gościł premier Pakistanu, Shehbaz Sharif. Po zakończeniu spotkania Łukaszenka poinformował, że uzgodnił ze stroną pakistańską utworzenie "mostu powietrznego", przez który na Białoruś trafi nawet 150 tys. obywateli tego kraju. 

Umówiliśmy się, że zrobimy wszystko, by nasi pakistańscy przyjaciele – robotnicy, chłopi i inteligencja mogli przyjechać na Białoruś i rozpocząć tu pracę. Są nam bardzo potrzebni i stworzymy im na miejscu dogodne warunki

– mówił w kwietniu Łukaszenka.

Już wtedy na portalu Niezależna.pl wskazywaliśmy, że informacja ta przeszła niemal bez echa w polskich mediach

Doniesienia z Białorusi mogą wpłynąć w bardzo poważny sposób na sytuację przy granicy z Polską. Nie można bowiem wykluczyć scenariusza, że ściągnięcie dziesiątek tysięcy Pakistańczyków to nie kwestia dotycząca tamtejszego rynku pracy, ale kolejna odsłona trwającej od wielu lat wojny hybrydowej, sterowanej przez Rosję a realizowanej rękami białoruskiego reżimu, której celem jest Polska i kraje bałtyckie

– ostrzegaliśmy.

Jaki jest faktyczny cel?

Jak przypomina portal Biełsatu, poziom płac w Pakistanie i na Białorusi jest zbliżony (dane o średniej pensji w obu krajach nie są miarodajne, zwłaszcza jeżeli mowa o pracownikach fizycznych – red.). Jaki jest więc sens podróży ponad 5200 km (taka odległość dzieli Mińsk i Islamabad), by zarabiać porównywalne pieniądze? 

Niezależni białoruscy eksperci ostrzegają w mediach społecznościowych, że dla sporej części pakistańskich gastarbeiterów głównym motywem przyjazdu może stać się chęć dalszej migracji zarobkowej do krajów UE

– czytamy.

Również sytuacja na białoruskim rynku pracy nie jest tak dramatyczna, by wymagała sięganie po tak duże zasoby z zagranicy. Na koniec ub.r. stopa bezrobocia (według oficjalnych danych) sięgała na Białorusi 3 proc. 

Operacja hybrydowa trwa

O komentarz do sprawy portal Niezalezna.pl poprosił Stanisława Żaryna, prezesa Fundacji Instytut Bezpieczeństwa Narodowego. 

Białoruś wykorzystuje różnego rodzaju sztuczki administracyjne, by zaostrzać operację hybrydową przeciwko Polsce. Reżim przyznaje wizy studenckie i turystyczne. Tłumne ściąganie pracowników na Białoruś z krajów islamskich powinno zapalać czerwoną lampkę w Polsce i sprawiać, by polskie służby szykowały się na gorszy czas na granicy z Białorusią

– wskazuje nasz rozmówca.

Ekspert przypomina, że granica polsko-białoruska jest nieustannie atakowana i destabilizowana od połowy 2023 r. 

Problem jest wciąż duży, co potwierdzają najnowsze statystyki Straży Granicznej. Skala agresji przeciwko żołnierzom i funkcjonariuszom rośnie. Nadal w stronę Polski podążają spore grupy nielegalnych imigrantów. Musimy stale być przygotowani na odparcie ataków hybrydowych ze strony Rosji i Białorusi

– dodaje Żaryn.

Jak wynika z najnowszych statystyk Straży Granicznej, w sierpniu zanotowano ponad 3500 prób nielegalnego przedostania się do Polski z terytorium Białorusi. 

 

Na granicy polsko-białoruskiej podczas udaremniania nielegalnego przekroczenia granicy przez migrantów został w poniedziałek wieczorem ranny polski żołnierz. Wybuchł granat hukowo-błyskowy i żołnierz doznał urazu ręki

– przekazała dziś ppłk Magdalena Kościńska z Dowództwa Operacyjnego RSZ.

Rosja obserwuje to, co się dzieje w Polsce, i jeżeli jest okoliczność, która sprzyja intensywności ataków, to z niej korzysta. Musimy mieć jednak świadomość, że Kreml, przy wydatnej pomocy Białorusi, stworzył stały mechanizm oddziaływania na Polskę, testowania naszych sił na granicy, polaryzowania społeczeństwa. To operacja, która jest realizowana swoim torem

– kontynuuje Stanisław Żaryn

Możemy się zastanawiać, czy reakcja niemiecka nie jest identyfikowana przez Rosję jako coś korzystnego dla osiągnięcia jej celów przeciwko Zachodowi. Mamy taką sytuację, że Niemcy, którzy wywołali problem nielegalnej imigracji do Europy, w tej chwili swoje wewnętrzne problemy przekierowują, często wbrew prawu i przepisom, na inne kraje Unii Europejskiej, głównie na Polskę. To czynnik rozbijający możliwości współpracy w ramach UE czy NATO, generujący zagrożenia w relacjach sojuszniczych. Taką taktyką Niemcy realizują w pewnym sensie działania, na które liczy Rosja. W tym wypadku nie można wykluczyć, że wzmożenie presji migracyjnej na naszą wschodnią granicę jest spowodowane tym, co dzieje się na naszej zachodniej granicy

– kończy.

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama