Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Kolejki na stacjach i potężne ciosy ukraińskich dronów. Putin oficjalnie przyznaje się do niedoborów paliw

Władimir Putin oficjalnie potwierdził to, co od tygodni było tajemnicą poliszynela – Rosja boryka się z poważnymi niedoborami paliwa, a na stacjach benzynowych ustawiają się długie kolejki. To bezpośredni efekt niezwykle skutecznej kampanii ukraińskich ataków dronowych na rosyjską infrastrukturę naftową. Sytuacja jest na tyle poważna, że Kreml rozważa całkowity zakaz eksportu oleju napędowego, a do opanowania kryzysu powołano specjalny zespół zadaniowy.

Podczas niedzielnego spotkania z najwyższymi urzędnikami państwowymi rosyjski przywódca musiał zmierzyć się z trudną rzeczywistością. Zamiast mocarstwowej propagandy, z ust Putina padły słowa o problemach z zaopatrzeniem, które dotykają zarówno zwykłych kierowców, jak i przedsiębiorców w wielu regionach kraju.

"Dobrze wiecie, że utrzymują się problemy dla kierowców i przedsiębiorców (...) na stacjach benzynowych niestety nadal są kolejki" – powiedział Putin, cytowany przez agencję Reutera. Dodał również, że „Rosja musi zminimalizować skutki ukraińskich ataków na infrastrukturę naftową, które przyczyniają się do niedoborów” paliw.

Ukraińskie drony paraliżują rosyjską machinę 

W ostatnich miesiącach Ukraina znacząco zintensyfikowała długodystansowe uderzenia na cele przemysłowe w głębi terytorium Federacji Rosyjskiej.

Precyzyjne ataki wymierzone w rafinerie i terminale naftowe – w tym niedawne, czerwcowe uderzenia na zakłady w Krasnodarze, Jarosławiu czy rafinerię w Moskwie – drastycznie ograniczyły rosyjskie moce przerobowe, obnażając słabość tamtejszej obrony przeciwlotniczej. 

Sukcesy ukraińskich bezzałogowców mają wymiar nie tylko wizerunkowy, ale przede wszystkim strategiczny. Zdaniem analityków, systematyczne niszczenie bazy energetycznej doprowadziło do poważnych zakłóceń w liniach zaopatrzeniowych rosyjskiej armii. Braki w dostawach paliwa bezpośrednio przekładają się na spowolnienie działań wojennych prowadzonych przez Moskwę na froncie.

Z doniesień zagranicznych mediów oraz zachodnich ośrodków analitycznych wynika, że rosyjskie rezerwy benzyny stopniały do poziomu 1,7 miliona ton, co oznacza wyraźny spadek w stosunku do ubiegłego roku. Władze w niektórych regionach, a także na okupowanym Krymie, zmuszone były do wprowadzenia racjonowania paliwa dla cywilów, ograniczając sprzedaż do kilkunastu litrów na jednego kierowcę i notując drastyczne wzrosty cen na stacjach.

Rozpaczliwe kroki Kremla i uderzenie w rolnictwo

Aby ratować sypiący się rynek wewnętrzny, Putin ogłosił powołanie specjalnego zespołu zadaniowego, który ma pracować w trybie całodobowym nad rozwiązaniem problemu dostaw. Co więcej, rosyjski przywódca poinformował, że rozważany jest całkowity zakaz eksportu oleju napędowego. Jest to o tyle znamienne, że jeszcze niedawno wicepremier Rosji Aleksandr Nowak stanowczo wykluczał takie posunięcie, co pokazuje, jak dynamicznie pogarsza się sytuacja w rosyjskiej gospodarce. 

Zbliżający się szczyt sezonu rolniczego stanowi dla Kremla dodatkowy ból głowy. Putin podczas spotkania z urzędnikami wyraźnie podkreślił, że kurczące się zapasy paliwa muszą być w pierwszej kolejności kierowane do rolnictwa. Od zapewnienia ciągłości dostaw dla maszyn rolniczych zależą bowiem tegoroczne zbiory, a ewentualny kryzys żywnościowy byłby dla rosyjskich władz potężnym ciosem.

Skala niedoborów zmusiła Moskwę do sięgnięcia po desperackie środki. Jak informował Reuters, już w połowie czerwca rosyjskie władze wydały zezwolenie niektórym rafineriom na produkcję i wprowadzanie na rynek krajowy benzyny oraz oleju napędowego o znacznie niższych parametrach środowiskowych. Wszystko po to, by za wszelką cenę ratować podaż i zapobiec całkowitemu paraliżowi transportu w kraju. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat