W ostatnich dniach cała Polska żyła aferą Koalicji Obywatelskiej. Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w tej placówce, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w zeszłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji. Po tym, jak skandal z "salonikiem VIP" i nie tylko wyszedł na jaw, Kacprzyk usiłował korygować faktury i zwrócić szpitalowi ponad pół miliona złotych. Na ten moment - nieskutecznie, bo szpital odesłał lekarzowi oddane pieniądze.
To, jak się okazało, nie koniec.
Zero.pl: Małgorzata Pępek na badaniu w szpitalu bez kolejki
Jak ustalili Patryk Słowik i Jakub Styczyński z portalu zero.pl, doszło do kolejnej bulwersującej sytuacji z udziałem polityków KO w szpitalu. Tym razem chodzi o posłankę Małgorzatę Pępek, która miała bez kolejki dostać się na badanie w szpitalu w Żywcu. Podczas gdy inni obywatele muszą czekać ponad dwa lata, Pępek miała zostać zapisana przez inną osobę należącą do Koalicji Obywatelskiej i czekała trzy tygodnie.
Słowik i Styczyński podają, że szpital w Żywcu ustalił, że posłanka wepchnęła się w kolejkę i nie rozliczono tego badania w NFZ. Przyznała, że położna należąca do Koalicji Obywatelskiej zrobiła jej przysługę, a później była wzywana przez dyrekcję szpitala do złożenia wyjaśnień.
- Przyznaje, że dostała informację ze szpitala o tym, że wepchnęła się w kolejkę, ale ją zignorowała. Bo, jak wskazuje, płaci składki, więc badanie w szpitalu jej się należało - czytamy na zero.pl. Po tym, jak szpital poinformował posłankę o nierozliczeniu badania w NFZ, zaczęła ona... krytykować jego kierownictwo, m.in. w interpelacjach poselskich.