W ostatnich dniach doszło do całej serii udanych ataków ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerii. Dziś bezzałogowcy atakowały okupowany Krym. Ale najbardziej spektakularnym było zniszczenie należącej do koncernu Gazpromnieft rafinerii położonej w odległości 15 km od Kremla. Wytwarza ona paliwo dla armii rosyjskiej. Sukces na nagraniach wyglądał spektakularnie. Czy z punktu widzenia strategicznego też jest taki?
Ten atak rzeczywiście był głośny i imponujący. Warto również zauważyć, że był to już drugi w ostatnim czasie atak na rafinerię w moskiewskiej dzielnicy Kapotno, która zaspokaja około 14 proc. zapotrzebowania mieszkańców Moskwy na paliwo samochodowe oraz niemal 40 proc. całego paliwa lotniczego w Federacji Rosyjskiej. Jednak z wojskowego punktu widzenia uszkodzenie tej rafinerii na razie nie przynosi Ukrainie wymiernych korzyści.
Dlaczego?
Ponieważ głównym celem takich ataków jest osłabienie ekonomicznej zdolności Rosji do prowadzenia wojny. Tymczasem sytuacja na froncie pozostaje trudna: Rosjanie posuwają się naprzód na lądzie i nadal zasypują ukraińskie miasta dronami oraz rakietami.
Jednak atak ma sens z medialnego punktu widzenia. Jako oddziaływanie na rosyjską opinię publiczną, która uważa, że wojna toczy się gdzieś daleko, w artykułach serwisu wiadomościowego Rutube. Rozumiemy jednak, że dwa takie uderzenia, nawet bardzo potężne, nie są wystarczające – potrzeba ich więcej.
Na razie wszystko rozbija się o możliwości Ukrainy. Jestem jednak przekonany, że dzięki europejskiej pomocy Ukraina będzie mogła zwiększyć skalę produkcji dronów i rakiet do poziomu pozwalającego zadawać agresorowi znaczące straty. Według doniesień medialnych Ukraina wyprodukowała w 2025 roku 4 miliony dronów, a w bieżącym roku już 8 milionów samych dronów FPV [ang. First Person View – widok z pierwszej osoby. To bezzałogowy statek powietrzny, którego pilot steruje maszyną, obserwując obraz na żywo przesyłany bezpośrednio z pokładowej kamery]. Potencjał jest jednak znacznie większy.
Co ten udany ukraiński atak świadczy o rosyjskim systemie obrony lotniczej? Bo można by się spodziewać, że stolica Rosja ma najlepszą obronę kraju, a jednak nie dała radę.
Jeśli chodzi o rosyjską obronę przeciwlotniczą, nie należy jej lekceważyć – ona istnieje. Choć nie poradziła sobie ani z tym, ani z poprzednim atakiem, nie oznacza to, że nie poradzi sobie z następnym.
Jest oczywiste, że wraz ze wzrostem możliwości Ukrainy Rosja będzie zmuszona wzmacniać swój system obrony przeciwlotniczej, zagęszczając pierścienie obrony wokół stolicy i innych regionów. Obecnie skuteczność ukraińskich uderzeń na terytorium państwa-agresora wynosi około 10 proc.
Oznacza to, że ze stu wystrzelonych środków rażenia około dziesięć osiąga swoje cele.
Podsumowując, można stwierdzić, że Ukraina jest zdolna do rażenia nawet bardzo dobrze chronionych celów na terytorium Federacji Rosyjskiej.
Jednocześnie powinna zwiększać liczbę produkowanych rakiet i dronów oraz podnosić skuteczność ich wykorzystania.