We wtorek, 9 czerwca br., Tallin odwiedził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Wizyta odbyła się w cieniu niedawnych incydentów, podczas których ukraińskie drony – po zakłóceniu ich systemów przez Rosję – wleciały w przestrzeń powietrzną Estonii i Łotwy w ostatnich miesiącach. Jak Estończycy reagują na tego rodzaju zagrożenia?
Myślę, że ogólne podejście Estończyków jest stosunkowo spokojne. Traktujemy to poważnie, ale jednocześnie jesteśmy przyzwyczajeni do życia obok Rosji. Wiemy więc, że kwestie bezpieczeństwa są zawsze aktualna. Rosyjska aktywność ma agresywny i chaotyczny charakter już od dziesięcioleci. Dlatego nie ma potrzeby panikować. Sądzę, że wszyscy rozumieją, iż to rosyjska agresywna wojna przeciwko Ukrainie jest przyczyną tych incydentów.
Jakie środki bezpieczeństwa wprowadziło estońskie wojsko po incydentach z dronami i czy okazały się one skuteczne?
Estonia zwiększyła oczywiście monitorowanie sytuacji w przestrzeni powietrznej, szczególnie w północno-wschodniej części kraju. Możemy powiedzieć, że podczas ostatnich incydentów z dronami estońskie służby skutecznie śledziły je w czasie rzeczywistym i koordynowały wyniki monitoringu również z sojusznikami [19 maja br. myśliwiec F-16 sił NATO zestrzelił drona w estońskiej przestrzeni powietrznej]
Po drugie, Estonia przetestowała i wdrożyła regionalne systemy ostrzegania. Oznacza to wysyłanie alertów do ludności w przypadku wystąpienia wiarygodnego zagrożenia. Takie ostrzeżenia trafiają wyłącznie do osób znajdujących się w danym regionie i tylko wtedy, gdy zagrożenie jest realne oraz zostało potwierdzone przez właściwe organy.
Oczywiście jako państwo poszukujemy również dodatkowych systemów obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu, narzędzi walki elektronicznej oraz wszelkich zdolności przeciwdronowych.
Myślę, że jest to również związane z wizytą prezydenta Zełenskiego w Tallinie, podczas której omawialiśmy różne możliwości wykorzystania ukraińskich doświadczeń i technologii nie tylko w Estonii, ale także w całym regionie nordycko-bałtyckim.
Oczywiście jednym z często poruszanych tematów jest ochrona infrastruktury krytycznej oraz zwiększanie jej odporności na tego rodzaju incydenty.
Trzeba jednak podkreślić, że nie istnieje jedno rozwiązanie gwarantujące pełną ochronę przed takimi zdarzeniami. Granica znajduje się bardzo blisko i jeśli jakiś dron przypadkowo wleci w naszą przestrzeń powietrzną, czas reakcji jest bardzo krótki. Nie możemy wdrożyć wszystkich wielowarstwowych rozwiązań stosowanych przez Ukrainę, ponieważ nasza przestrzeń powietrzna pozostaje otwarta dla ruchu cywilnego i za każdym razem trzeba to brać pod uwagę.
A czy działania Estonii są podobne do tych, które wprowadza Łotwa? Czy działania te odbywają się w ramach koordynacji, na przykład między Łotyszami i Estończykami?
Jeśli chodzi o współpracę z Łotwą, a właściwie ze wszystkimi państwami bałtyckimi, oceniam ją bardzo wysoko. Wymieniamy się informacjami wywiadowczymi, a także danymi z monitoringu. Robimy to już od wielu lat. Uważam więc, że koordynacja między naszymi krajami jest bardzo dobra.
Oczywiście każde państwo bałtyckie wypracowuje własne rozwiązania, ale wszystkie kraje regionu poszukują nowych zdolności w zakresie obrony przeciwlotniczej. Jest to proces ciągły. W Estonii nieco go przyspieszyliśmy, przeznaczając dodatkowe środki finansowe na systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwdronowej. Tak więc jest to proces, który cały czas trwa.
Czy jest coś, co może zrobić Ukraina, żeby takie sytuacje z dronami się nie powtarzały? Czy bardziej możemy tu mówić o ograniczaniu skutków niż całkowitym zapobieganiu?
Jeżeli spojrzymy na działania Ukrainy wymierzone w rejon Petersburga z wykorzystaniem dronów, to oczywiście skala tych operacji jest bardzo duża, podobnie jak liczba używanych bezzałogowców. W takiej sytuacji część działań Rosji, takich jak zakłócanie sygnału GPS, sprawia, że niektóre drony mogą utracić właściwy kurs. Jest to w pewnym stopniu nieuniknione.
Jednocześnie istnieją pewne możliwości, choć być może nie wszystkie powinny być omawiane publicznie. Estoński minister obrony wspominał na przykład o potencjalnych rozwiązaniach technologicznych dla ukraińskich dronów, takich jak swego rodzaju „wyłącznik awaryjny” (kill switch, ang.), który pozwalałby zakończyć lot, gdy operatorzy zauważą, że dron oddala się od zaplanowanej trasy.
Istnieje również możliwość wykorzystywania innych tras podczas przeprowadzania ataków na cele w Rosji.
Tak, ale mimo wszystko w Polsce, a także na Łotwie i – jak sądzę – również w Estonii, pojawia się pytanie: czy Ukraińcy przeproszą za takie incydenty? A może nie powinniśmy oczekiwać formalnych przeprosin i Ukraina może okazać dobrą wolę w inny sposób? Mam na myśli na przykład podpisane we wtorek w Tallinie przez Ukrainę i Łotwę porozumienie o współpracy w dziedzinie dronów. Wydaje mi się, że jest to pewnego rodzaju gest pojednawczy Kijowa wobec Rygi.
Powiedziałbym, że Ukraińcy przepraszali za te incydenty we wszystkich przypadkach. Oczywiście nie są zadowoleni z faktu, że ich drony przypadkowo wlatywały do naszej przestrzeni powietrznej.
Estonia, podobnie jak Finlandia i Łotwa, jasno przekazały Ukrainie, że takie sytuacje są nieakceptowalne i nie powinny mieć miejsca.
Jednocześnie współpraca w zakresie dronów jest niezwykle ważna. Uważam, że Ukraina jest gotowa pomóc nam rozwijać nowe zdolności obronne, a my z kolei bardzo uważnie przyglądamy się ukraińskim doświadczeniom i chcemy korzystać zarówno z ich wiedzy, jak i technologii.
Zakończyć naszą rozmowę chciałabym kwestią Finlandii, tak bliskiej po duchu Estonii. Trzy lata temu Finowie wstąpili do NATO. Jak wpłynęło to na poziom bezpieczeństwa, a nawet samo poczucie bezpieczeństwa w Estonii?
To był zdecydowanie bardzo pozytywny krok również dla Estonii, ponieważ jeszcze przed akcesją Finlandii do NATO bardzo blisko współpracowaliśmy.
Teraz część działań realizujemy w ramach struktur NATO.
Przytoczę tutaj słowa dowódcy Estońskich Sił Obronnych, który powiedział kiedyś, że przed przystąpieniem Finlandii i Szwecji do NATO byliśmy jak dwie drużyny piłkarskie, które od czasu do czasu spotykały się i pokazywały sobie nowe zagrania, których się nauczyły, ale nie dzieliły się taktyką ani strategią gry. Teraz działamy wspólnie w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Mamy wspólne plany, wspólne procesy decyzyjne i razem ćwiczymy ich realizację. Z punktu widzenia Estonii jest to więc zmiana zdecydowanie na plus.
*Marek Kohv to estoński ekspert ds. bezpieczeństwa i obronności z ponad 20-letnim doświadczeniem w sektorze bezpieczeństwa narodowego. Ostatnio pełnił funkcję szefa analiz w Biurze Koordynacji Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony przy Kancelarii Rządu Estonii, gdzie odpowiadał za przygotowywanie analiz sytuacyjnych dla premiera i ministrów.
W trakcie swojej kariery służył także w Estońskich Siłach Obronnych, m.in. w Centrum Wywiadu Wojskowego oraz Dowództwie Połączonym Estońskich Sił Obronnych. Brał udział w misjach zagranicznych w Iraku i Afganistanie.
Jest absolwentem amerykańskiego John F. Kennedy Special Warfare Center and School, gdzie szkolił się jako oficer operacji psychologicznych.