Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Chiacchierata – czyli włoskie pogaduszki o imigrantach i pogodzie. "Polska ma tutaj znakomitą markę"

- Polska ma tu we Włoszech znakomitą markę. Uchodzimy za bezpieczny, dobrze funkcjonujący kraj, w którym ludzie jeszcze chodzą do kościoła, a na granicach stawia się płoty, żeby nie wpuszczać imigrantów - pisze w felietonie dla portalu niezalezna.pl Tomasz Łysiak.

Do włoskich obyczajów należy „chiacchierata” – czyli takie pogadanie sobie o tym i owym, na luzie, niby o niczym, ale jednak o wszystkim. Najlepiej w pobliskim barze z kawą, nad szeleszczącą gazetą. W Cervaro, niewielkiej miejscowości w sąsiedztwie miasta Cassino i klasztoru na Monte Cassino, takie rozmowy prowadzę z mieszkańcami. Ich interesuje to, co tu robi pisarz i dziennikarz z Polski, a gdy dowiadują się, że pracuję nad książką o wojnie we Włoszech, to po chwili opowiadają miejscowe historie, przywołują wspomnienia ojców, czy dziadków. Pod Cervaro znajdowało się dowództwo 3 Dywizji Strzelców Karpackich, tutaj też często pojawiał się gen. Anders, w trakcie samej bitwy o Monte Cassino z Cervaro widać było całą „scenę” działań wojennych. 

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Dużo mówią mieszkańcy o Polakach i Polsce – nie tylko tej dawnej, rozumianej tu i widzianej przez pamięć o polskim wojsku, ale też przez doniesienia o Polsce współczesnej. Jak widzę, w niektórych kręgach tutaj, niezwykłą popularność zdobył nasz europoseł Dominik Tarczyński – Włosi pokazują mi filmiki z mediów społecznościowych, na których mówi on o podejściu do nielegalnej emigracji w Polsce. Zero! Nulla! Nic! – powtarzają Włosi, śmieją się i mówią, że to przykład prawidłowej opinii. 

A przecież właśnie znowu, na tle imigracji, toczy się gorąca debata, zaś włoska prasa komentuje spór Italii z Hiszpanią i wzajemne zamykanie sobie granic. Słowo „Ceuta” nie schodzi z czołówek tutejszych dzienników. I to także jest tematem sporów przy barowych stolikach. Ci o lewicowych poglądach gardłują o tym, że Prawica nakręca histerię, a nawet nie wie, gdzie (w sensie geograficznym) jest położona Ceuta. Natomiast prawicowcy zarzucają Lewicy, że to przez nią i przez idiotyczną, kierowaną z Niemiec polityką „otwartych drzwi” Europa znalazła się w potężnym kryzysie imigracyjnym. 

A do tego dochodzi pogoda. Jest makabrycznie gorąco, nawet dla samych Włochów – nie mogą już znieść długotrwałych upałów. Akronim AFA nie znika też więc także z pierwszych stron gazet – oznacza on „antycyklon afrykański”, który męczy Italię skwarem. I znowu powód do kłótni nad gazetą – kto jest winien? Człowiek czy po prostu natura? Kioskarz Peppino, u którego codziennie kupuję rano świeżą prasę dzisiaj także narzekał – „Znowu ten morderczy upał. O co myśmy zrobili? Zamordowaliśmy planetę”. Ale Peppino jest pesymistycznie nastawiony do świata. Ten stary świat odchodzi. Coraz mniej osób kupuje gazety papierowe – jak ten pisarz z Polski – i tak wszystko sparszywieje. Ostatnio na drzwiach kiosku pojawiła się wywieszka „Vendesi” (czyli działalność na sprzedaż). Peppino rozkłada ręce – „Tak chce właścicielka”. A potem mówi z rozmarzeniem – „A może dobrze? Jestem już na emeryturze. Pojadę do Japonii. Tak chciałbym zobaczyć Japonię. To dobrze poukładany kraj”. Ale potem dodaje – jak wasz. Polska ma tu we Włoszech znakomitą markę. Uchodzimy za bezpieczny, dobrze funkcjonujący kraj, w którym ludzie jeszcze chodzą do kościoła, a na granicach stawia się płoty, żeby nie wpuszczać imigrantów. I tak to płynie drobna „chiacchierata” o Polsce, Italii, Japonii i całym świecie. Kawa smakuje wybornie. Gazeta miło szeleści na delikatnym wietrze wiejącym przez Piazza Casaburi. 

 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Świat