Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Ceuta. Reporter TV Republika rozmawiał z nielegalnymi migrantami. "Zaplanowana operacja"

Do Ceuty, która zmaga się z naporem nielegalnych migrantów, pojechał reporter TV Republika Michał Gwardyński. Rozmawiał z migrantami, wśród których byli... sami młodzi mężczyźni. Niektórzy nie wiedzieli, co chcą robić w Europie, ale doskonale mieli sprecyzowany cel swojej "podróży".

Ceuta to hiszpańskie miasto autonomiczne leżące na północnym wybrzeżu Afryki. Dzięki bliskiemu położeniu, przy dobrej widoczności z jego brzegów widać góry Andaluzji. Do portów w Algeciras i Punta de Tarifa odległość wynosi blisko 29 km. Promy pasażerskie pokonują tę trasę w ok. 1 godzinę. Ceuta, obok Melilli, jest głównymi punktem zapalnym w relacjach hiszpańsko-marokańskich, co pod koniec lipca doprowadziło do napływu 60 tys. migrantów. Madryt traktuje miasta jako suwerenne terytorium, Rabat jako ziemie okupowane, wykorzystując granice jako narzędzie do nacisków politycznych.

Do Ceuty udał się reporter Telewizji Republika Michał Gwardyński. Wystarczyło, żeby stanął z mikrofonem na ulicy, by podchodziło do niego mnóstwo nielegalnych migrantów. Mówili wprost, że przypłynęli z Maroka i różnie przedstawiali swoje cele życiowe. 

Ceuta zmaga się z naporem nielegalnych migrantów

Przykładowo, jeden z migrantów mówił, że nie ma żadnych planów i nie wie, co zamierza robić w Europie. Inni mieli bardziej sprecyzowane cele - zamierzali jechać do Niemiec czy Francji, inni chcieli zostać w Hiszpanii. Podawali też, czym rzekomo się zajmują. Byli to m.in. pracownicy budowlani, ale też... "asystent medyczny". Reporter Republiki najczęściej spotykał młodych, dwudziestokilkuletnich mężczyzn.

- Tu trzeba rozróżnić dwie grupy, które się w Ceucie znajdują - mówił Michał Gwardyński. - Z jednej strony mamy tych, którzy pochodzą z Maroka, z drugiej strony tych, którzy pochodzą z państw afrykańskich takich jak Senegal, Czad, Mali, Erytrea, Komory. To migranci, którzy śpią na plaży. Ci, którzy są z Maroka zapuszczają się na teren miasta - dodawał.

Dzieci zostały w jakiś sposób oddzielone, wojsko prowadzi ich weryfikację. Te dzieci mają zostać odizolowane do ośrodków. Prawo hiszpańskie nie pozwala na deportację małoletnich (...) De facto o tym się nie mówi, ale to zaplanowana operacja marokańskich służb, na większą skalę niż ta co była na granicy polsko-białoruskiej

– wskazał.

Źródło: Telewizja Republika

NAJNOWSZE Świat