Kamall, w rozmowie z onet.pl, odniósł się m.in. do debat nad stanem praworządności w Polsce, które odbędą się w Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim oraz do słów unijnego komisarza Gunthera Oettingera, który powiedział, że w przypadku Polski mógłby zostać aktywowany „mechanizm kontroli praworządności”.
– wyjaśnił lider EKR. Dodał też, że jeśli Komisja Europejska dokona spokojnej oceny w oparciu o fakty, to jej obawy powinny zostać rozwiane.Każdy kraj wprowadzający zmiany w obszarze mediów czy w obszarze wymiaru sprawiedliwości będzie o nie pytany przez Komisję Europejską, i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Polski rząd i Komisja Europejska rozmawiają ze sobą jako partnerzy, i to jest właściwy sposób, w jaki powinno się to odbywać. Publiczne spekulacje komisarza Oettingera, bez wątpienia są bardzo szkodliwe, nie sądzę także, by pomocne było prowadzenie debaty na partyjnym forum politycznym, takim jak Parlament Europejski
Tłumaczył również, że „w większości innych politycznych grup znajdują się partie, którym zależy na „internacjonalizowaniu” wewnętrznych debat toczących się w Polsce”.
– powiedział Onetowi Kamall.W szczególności dotyczy to Platformy Obywatelskiej we frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPP). Frakcja ta latami narzekała, gdy inne grupy polityczne próbowały wykorzystać konstytucyjne zmiany, jakie Fidesz chciał wprowadzić na Węgrzech; padały twierdzenia, że przeciwnicy Fideszu zniekształcają fakty na użytek wewnętrzny. (…) Teraz, gdy w wyborach w Polsce przekonująco zwyciężył przeciwnik EPP, frakcja ta próbuje wykorzystać europejskie forum do zbijania politycznego kapitału. To hipokryzja; trudno to nazwać w inny sposób
Podkreślał także, iż „Unia Europejska musi (…) zrozumieć, że to PiS wygrało wybory prezydenckie i parlamentarne, a także w zrozumiały sposób zapewnić, że w tej sytuacji nie jest całkowicie stronnicza”. Jak zauważał, w Polsce nadal „w wielu obszarach trudno jest dostrzec, gdzie to państwo się kończy się, a gdzie zaczyna się Platforma Obywatelska, ponieważ partia ta spędziła ostatnie lata na obsadzaniu „po cichu” najważniejszych urzędów swoimi ludźmi”.
– zaznaczył Syed Kamall.Prawo i Sprawiedliwość nie chce zainstalować w Polsce systemu jednopartyjnego, lecz przywrócić pewne poczucie równowagi i pluralizmu w polskiej debacie publicznej. Myślę, że Komisja Europejska, po uwzględnieniu faktów i całego tła, może to dostrzec
Jego zdaniem, różnica między obecnym i poprzednim rządem polega na tym, że koalicyjny rząd PO-PSL „przez większość czasu uważał, że jego wpływy mogą być chronione poprzez robienie tego, co kazała robić Bruksela albo Berlin”, a rząd PiS „użyje swoich wpływów z korzyścią dla Polski poprzez korzystne prowadzenie spraw na forum Unii Europejskiej”. I właśnie dlatego „ci, którzy chcą zbijać polityczny kapitał, obawiają się obecnego rządu i go atakują”.