Damian Żurek jeszcze przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich był wskazywany jako jeden z polskich kandydatów do medali. Chociaż głównym faworytem na dystansie 1000 metrów pozostawał amerykański panczenista Jordan Stolz, to Polak w Pucharze Świata pokazywał w tym sezonie, że należy do światowej czołówki.
Damian Żurek tuż za podium
Wszystko idzie zgodnie z planem. Nie widzę rzeczy, które by mi tu nie pasowały
- z ostrożnym optymizmem mówił Żurek przed startem.
Polak biegł w ostatniej parze z Estończykiem Martenem Liivem. Liderem był w tym momencie Stolz, który w rywalizacji z Holendrem Jenningiem de Boo pobił rekord olimpijski i bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę dla Żurka. Polak zaczął mocno, ale w końcówce zabrakło mu sił i znalazł się tuż za podium. Żurek miał czas 1:07.41, a trzeci - Chińczyk Ning - 1:07.34.
𝗢 𝗡𝗜𝗘 😳#HomeOfTheOlympics #MilanoCortina2026 #TeamPL pic.twitter.com/wFwXFPKpR8
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 11, 2026
W pierwszej części rywalizacji zaprezentował się Marek Kania, który jednak na półmetku był dopiero 12. Kłopoty miał także Piotr Michalski, Polak wprawdzie był wyraźnie szybszy niż Gabriel Odor, ale Austriak zablokował go na wyjściu z wirażu uniemożliwiając Michalskiemu uzyskanie lepszego czasu. Rywal wprawdzie został zdyskwalifikowany, ale dla Polaka nie było to wielkie pocieszenie.