10 wtop „czystej wody”, czyli rok z nielegalną TVP » Czytaj więcej w GP!

Polska sztafeta mieszana powalczy o medal w Eugene. Anna Kiełbasińska chce prześcignąć USA

"Musimy cały czas doganiać Amerykanów i dopiero teraz zaczynamy mieć nadzieję na bycie przed nimi" - powiedziała Anna Kiełbasińska, wicemistrzyni olimpijska w sztafecie pań 4x400 m. Polacy powalczą o medal lekkoatletycznych mistrzostw świata w Eugene w mikście 4x400 m już w piątek.

Anna Kiełbasińska podczas treningu w Eugene
Anna Kiełbasińska podczas treningu w Eugene
Fot. Paweł Skraba/PZLA

Polska sztafeta mieszana rok temu zszokowała świat podczas igrzysk olimpijskich w Tokio i we wspaniałym stylu zdobyła złoty medal. W Eugene eliminacje i finał tej konkurencji odbędą się pierwszego dnia zawodów — w piątek. Polscy kibice eliminacje będą mogli śledzić o 20.45, a finał zaplanowano w nocy z piątku na sobotę czasu warszawskiego o 4.50.

Czuję się dobrze. Obóz aklimatyzacyjny w Seattle przebiegł, jak należało — w zdrowiu. Bardzo o to dbałam, bardzo mi na tym zależało, bo wiedziałam, że forma jest. Trzeba było to po prostu wytrzymać, spiąć razem. Wygląda na to, że się udało. Zaczynamy rywalizację już pierwszego dnia. Nawet nie mamy czasu, aby siedzieć i czekać na start. Od razu zobaczymy, z czym to się je

- powiedziała Kiełbasińska.

Dodała, że jest niezwykle skupiona na swoich zadaniach i ciężkiej pracy. "Na rozmyślanie przyjdzie czas później" - podkreśliła z uśmiechem.

Najgroźniejsi rywale do medali

W jej ocenie głównym rywalem polskiego miksta 4x400 m, który już w piątek powalczy o medal mistrzostw świata, będą gospodarze. Amerykanie dostaną potężny bodziec do walki w postaci dopingu własnych fanów.

To zawsze też działało na nas. To taki czynnik ludzki, który działa wspaniale na zawodników. O Amerykanach nigdy nie można zapominać, nie można ich lekceważyć. To my cały czas musimy ich doganiać i może zaczynamy mieć nadzieję, aby być przed nimi.

W serii eliminacyjnej (wieczór w piątek czasu polskiego) Biało-czerwoni pobiegną z USA, jak i z mocną Holandią. Do finału wejdą trzy czołowe zespoły i dwa z najlepszymi czasami z dwóch serii.

Trzeba pamiętać, że nie możemy ustawić w eliminacjach najmocniejszych składów, bo większość zawodników czekają jeszcze inne biegi. Najprawdopodobniej trenerzy będą mocno szafowali składami — zwłaszcza na biegi eliminacyjne. Niektórzy mogą sobie pozwolić na ten komfort, inni mniej. My jeszcze dokładnie nie wiemy, jak to będzie wyglądało. Liczę na to, że u nas będzie tak samo

- zaznaczyła Kiełbasińska.

Kiełbasińska zwróciła uwagę na fakt zdobycia w Tokio srebrnego medalu w biegu sztafetowym pań i swoją absencję w biegach miksta.

Nie byłam w ogóle częścią tego składu i wydarzenia, jakim było złoto w tej konkurencji. Dopingowałam z trybun. Dlatego nie mam tej pewności w mikście. Jeżeli uda mi się jutro pobiec, to będzie to dopiero mój drugi bieg w życiu w tej konkurencji. To dla mnie mocno ekscytujące, bo są zmiany z facetami. Tak teraz też na pewno będzie. To dodatkowe wyzwanie, które — mam nadzieję — doda dużo fajnej, pozytywnej energii. Można sobie wróżyć z fusów, ale to jest sport i różne są koleje losu. Różne sprawy zdarzają się przed bieganiem, a także wcześniej na obozach. Nie zawsze jest tak kolorowo jak się wydaje. Potem się kończy czasem jeszcze bardziej kolorowo. To jest życie.

W USA wystąpi 45-osobowa ekipa biało-czerwonych. Mistrzostwa świata potrwają od 15 do 24 lipca.

 



Źródło: pap, niezalezna.pl

#Anna Kiełbasińska #lekkoatletyka #Eugene

jm