Naczelnik Biura Bezpieczeństwa Dyplomatycznego MSZ walczy o życie w słoweńskim szpitalu po upadku z okna trzeciego piętra budynku przy ambasadzie w Lublanie. Choć MSZ twierdzi, że urzędnik przebywał na prywatnym urlopie, z ustaleń portalu wynika, że pobrał on przesyłkę dyplomatyczną i miał przekazać ją dalej bez formalnie wystawionej delegacji. Sprawa rodzi poważne pytania o procedury bezpieczeństwa, zwłaszcza że do tragicznego zdarzenia doszło w obiekcie kierowanym przez bliskiego współpracownika szefa MSZ.
Będzie intensyfikacja działań sabotażowych. Szczególnie tych, które mają destabilizować, utrudniać życie, sprawdzać nasz system reakcji - takie informacje przekazał szef BBN Bartosz Grodecki, któremu zostały przekazane informacje dostarczone przez szefa CIA.
Mimo publicznych zapewnień ze strony prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, nie zanosi się na szybkie sporządzenie wniosku o zawieszenie Dawida Kacprzyka w prawie wykonywania zawodu. - Zbieramy materiały i to wszystko. (...) Wątki się pojawiają co chwila nowe i to nie piekarnia proszę pana - usłyszał reporter portalu Niezależna.pl od Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Jacka Opinca, który prowadzi postępowanie w tej sprawie. Rzecznik twierdzi, że “vox populi” domaga się “spalenia pana doktora Kacprzyka na stosie”, a ludzie, którzy w tej sprawie do niego dzwonią “nie mają bladego pojęcia o tym, o czym mówią” i “domagają się krwi”.