W poniedziałkowym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” minister sprawiedliwości został zapytany o ocenę działań prezydenta Karola Nawrockiego w obszarze wymiaru sprawiedliwości. Żurek nie ukrywał, że jego zdaniem działania głowy państwa nie zablokowały planów obecnej większości. Pokusił się też o dość zaskakującą tezę.
Nie zgadzam się. Bo to my ogrywamy prezydenta, tylko metodami zgodnymi z prawem
– stwierdził Żurek.
Minister przekonywał, że mimo prezydenckiego weta wobec ustawy dotyczącej Krajowej Rady Sądownictwa rządzący znaleźli sposób na realizację swoich założeń. Jak twierdził, w otoczeniu prezydenta liczono na zablokowanie zmian, jednak – według jego relacji – taki scenariusz się nie sprawdził.
"To nasz wielki sukces" – ocenił Żurek, odnosząc się do działań wokół KRS.
"Śliwki robaczywki"
W rozmowie poruszono również temat Łukasza Piebiaka, byłego wiceministra sprawiedliwości z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, który znalazł się w składzie nowej KRS.
Pytany o tę kwestię Żurek odpowiedział: "w każdym koszu trafiają się śliwki robaczywki".
Jednocześnie stwierdził, że obecna Rada spełnia standardy, które jego środowisko uważa za właściwe.
Dymisja? Żurek jest przekonany o swojej "mocnej pozycji"
Minister z rządu Tuska odniósł się także do medialnych spekulacji dotyczących jego przyszłości politycznej. W ostatnich tygodniach pojawiały się nieoficjalne informacje sugerujące, że szef rządu może rozważać zmiany w kierownictwie resortu sprawiedliwości.
Żurek jest jednak przekonany, że jego pozycja nie jest w żaden sposób zagrożona.
Moim zdaniem moja pozycja jest stabilna i silna
– powiedział.
Przyznał wprawdzie, że polityka bywa nieprzewidywalna, ale jednocześnie zasugerował, że informacje o jego rzekomo słabnącej pozycji mają charakter celowych przecieków.
– Rozpuszczanie plotek o tym, że „Żurek jest do odstrzału”, to próby utrudniania mojej codziennej pracy. Ale to się nie uda – stwierdził.
"Rozliczenia" nie idą zgodnie z planem?
W wywiadzie pojawił się również temat pozwów regresowych wobec części sędziów Sądu Najwyższego, które były zapowiadane już wiele miesięcy temu. Mimo wcześniejszych deklaracji konkretne działania nadal nie zostały podjęte.
Pytany o ten brak postępów minister odpowiedział wprost: "Tu mnie macie. Bo nie wszystko zależy ode mnie".
Żurek tłumaczył opóźnienia złożonością procedur oraz koniecznością uzgodnień między kilkoma instytucjami państwowymi. Zapowiedział jednak, że sprawa może ruszyć jeszcze przed końcem sierpnia.