W poniedziałek na profilu ministerstwo obrony narodowej na portalu X pojawił się wpis informujący o odwołaniu wizyty szefa resortu, Władysława Kosiniaka-Kamysza w Pentagonie - "ze względu na pilną prośbę strony amerykańskiej".
Przekazano, że wizyta odbędzie się w innym terminie, jednak nie podano nowej daty.
Trwa w tej chwili jego ustalanie. Po sygnałach ze strony amerykańskiej, a także po spotkaniu szefów sztabów krajów NATO niezbędne jest teraz pilne podjęcie nowych działań dotyczących bezpieczeństwa krajów Paktu.
– napisano.
Dodano jednak, że do Waszyngtonu mają udać się wiceministrowie resortu - Magdalena Sobkowiak-Czarneka oraz Paweł Zalewski. "Będą prowadzić rozmowy z amerykańskimi partnerami i przygotowywać kolejne umowy dot. naszej współpracy" - zawarto we wpisie.
Informujemy, że ze względu na pilną prośbę strony amerykańskiej,
— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) September 21, 2026
środowa wizyta w Pentagonie wicepremiera, szefa MON W. @KosiniakKamysz odbędzie się w innym terminie.
Trwa w tej chwili jego ustalanie. Po sygnałach ze strony amerykańskiej, a także po spotkaniu szefów sztabów… pic.twitter.com/mIgi52zYb8
"Kosiniak-Kamysz nie jest ważnym rozmówcą Amerykanów"
Sytuacja była dziś komentowana na antenie TV Republika. Marcin Ociepa, były wiceminister obrony narodowej został zapytany o to, jak rozumie cytowany wyżej komunikat i ruch ze strony Amerykanów.
Pierwszy akapit zdarza się, to znaczy spotkania są przesuwane, odkładane, bo pojawią się jakieś niebezpieczne sytuacje w innych częściach świata, nie wiem, w Iranie, na Indo-Pacyfiku. To mogło się zdarzyć. Natomiast jeżeli czytamy w drugim akapicie, że pogarsza się sytuacja bezpieczeństwa w naszym regionie i w związku z tym Hegseth ma ważniejsze sprawy niż spotkanie z polskim ministrem obrony narodowej, no to jest tutaj wewnętrzna sprzeczność. To jest jakby jasny sygnał, że Kosiniak-Kamysz nie jest ważnym rozmówcą dla amerykańskiego sekretarza wojny. Więc jeżeli mamy komunikat taki, że pogarsza się sytuacja bezpieczeństwa i w związku z tym Amerykanie muszą podejmować jakieś ważne działania, to pierwszym rozmówcą powinien być Władysław Kosiniak-Kamysz. A jeżeli to spotkanie jest odsuwane, to bardzo źle świadczy o naszym ministrze obrony narodowej.
– wskazał polityk PiS.
Michał Rachoń, dyrektor programowy Republiki zapytał wprost: "co to oznacza? Bo to jest rzecz, która mnie przynajmniej uderzyła. Mamy płynące w zasadzie z wszystkich stron świata informacje o zwiększającej się sytuacji aktywności Federacji Rosyjskiej przeciwko państwom NATO, państwom wschodniej flanki. Zaplanowane jest spotkanie pomiędzy sekretarzem wojny a ministrem obrony narodowej. Chwilę wcześniej odbywa się spotkanie szefa CIA z polskim ministrem koordynatorem, w trakcie którego, o czym wiemy, przekazywane są informacje dotyczące Federacji Rosyjskiej. Wydawałoby się więc, że naturalnym jest to, żeby spotkał się z szefem MON sekretarz wojny - zwłaszcza że może spotkać się w Pentagonie, w bezpiecznych warunkach, dowiedzieć się pewnie dużo więcej niż w formie innego rodzaju spotkań. I to spotkanie jest odwoływane".
To jest niezręczny temat dla mnie, bo ja bym chciał, żeby polski minister obrony narodowej i w Waszyngtonie, i w każdej innej stolicy był szanowanym rozmówcą i pożądanym rozmówcą. Natomiast tutaj jest cały wachlarz możliwości. Po pierwsze jest tak, że w Stanach Zjednoczonych przebywa prezydent Karol Nawrocki i że on jest dzisiaj, nie ma żadnych wątpliwości, podstawowym rozmówcą i partnerem dla administracji amerykańskiej. I bardzo dobrze. Bo jeżeli sobie uświadomimy, że polski premier Donald Tusk czy minister spraw zagranicznych Sikorski są de facto persona non grata w Białym Domu, no to dobrze, że mamy prezydenta. To była stawka tych wyborów prezydenckich, że mamy tego rozmówcę.
– ocenił były wiceszef MON.
Stała obecność wojsk USA w Polsce. "Karol Nawrocki jest jedynym partnerem"
Nawiązał również do jednego z ostatnich wpisów prezydenta USA, Donalda Trumpa, dotyczącego stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce.
"Ten ostatni wpis prezydenta Trumpa o tym, że będzie obecność stała amerykańska w Polsce, wojskowa, dzięki prezydentowi Nawrockiemu... Jednoznacznie wskazanie dzięki komu, jest tylko potwierdzeniem tych słów. Jest też oczywiście inna kwestia, że być może dotychczasowe doświadczenia relacji z ministrem Kosiniakiem-Kamyszem są takie, że trochę mowa trawa... Znaczy, że tu nie ma konkretów. Wręcz przeciwnie, nawijanie makaronu na uszy, a w Europie powrót i wpisywanie się w tego typu projekty jak SAFE, tak, czy inne, które w gruncie rzeczy wypychają obecność amerykańską z naszego kontynentu. Mogę tylko powiedzieć, że z polskiej perspektywy to jest coś bardzo nas osłabiającego"
– podkreślił Ociepa.
Rachoń zwrócił uwagę na fragment komunikatu amerykańskiego prezydenta, który brzmiał: "Jeśli do tego dojdzie, lokalizacja zostanie ogłoszona wkrótce. Będzie to historyczny krok dla naszego wspaniałego sojuszu amerykańsko-polskiego. Dziękuję za zainteresowanie tą sprawą". I zapytał swojego rozmówcę o to, co mogło być przedmiotem ustaleń prezydentów USA oraz Polski.
"Tu mamy do czynienia z dualizmem. To znaczy za relacje strategiczne, polityczne odpowiada prezydent Karol Nawrocki, który jeszcze raz powtórzmy jest jedynym partnerem Donalda Trumpa, bo z Tuskiem nie rozmawia, a z drugiej strony za wykonawstwo, za ten poziom taktyczny, krótkoterminowy, taki techniczny odpowiada rząd, bo rząd w naszym systemie parlamentarno-gabinetowym sprawuje tę władzę. Więc oczywiście to jest sygnał jasny, że partnerzy amerykańscy woleliby, żeby cała administracja była taka jak Karol Nawrocki. No ale mamy ten dualizm w Polsce, mamy taką, a nie inną większość parlamentarną. Więc to powinien być dla nas wszystkich taki jasny sygnał, że powinniśmy raczej robić wszystko, żeby budować większość parlamentarną i rząd taki jak Karol Nawrocki, no a nie skończyć z tą szkodliwą polityką Donalda Tuska"
– tłumaczył polityk PiS.