Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego uchyliła zarządzenie ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka ws. sędziego Łukasza Piebiaka. Sąd w składzie przewodniczący SSN Marek Siwek, SSN Zbigniew Korzeniowski i ławnik Radosław Jeż ze skutkiem natychmiastowym zakończył przerwę w czynnościach, przywracając sędziego do pracy.
Tuż po posiedzeniu, o komentarz w sprawie poprosiliśmy zainteresowanego. Sędzia Piebiak opowiedział o argumentach sądu i powodach działań ministra Żurka.
- Sąd przychylił się do tego, co mówili moi obrońcy i ja - wszyscy przedstawiliśmy swoje stanowiska. Sąd przede wszystkim podniósł, że nie zostały spełnione przesłanki z art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych, ponieważ nie zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu. Czyn musi być tego rodzaju, że niezbędne jest odsunięcie sędziego od wykonywania jego czynności służbowych. Musi być element natychmiastowości. Żadna z tych przesłanek nie została spełniona
- powiedział nam prezes Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski.
- Sędzia Siwek podkreślił, że skoro jest to szczególny przepis, dozwalający przedstawicielowi władzy wykonawczej na ingerowanie w status przedstawiciela władzy sądowniczej to ten przepis należy interpretować ściśle i stosować go do sytuacji zupełnie oczywistych - przywołał.
Tłumaczył, że „o żadnej natychmiastowości nie ma mowy, bo pierwsze czyny, które są zarzucane, to rzekoma „afera hejterska”, czyli siedem lat; sprawa testamentowa także trwa kilka lat”.
- Nie wiem, dlaczego minister Żurek robi to akurat teraz, kiedy wie, że na sierpień jest wyznaczony termin posiedzenia immunitetowego w sprawie testamentowej - podniósł s. Piebiak.
Potwierdził, że „dzisiejsza uchwała Sądu Najwyższego, uchylająca zarządzenie ministra, jest natychmiast wykonalna”, w związku z czym „właśnie zmierza do sądu”.
- Dziś zwracaliśmy uwagę przed Sądem Najwyższym, że jedyna okoliczność, w której można by mówić o natychmiastowości działania ministra, to mój wybór i podjęcie czynności w Krajowej Radzie Sądownictwa. Rzeczywiście po tym pojawiła się natychmiastowa reakcja
- mówił dalej.
Podkreślił też, że w sprawie nie ma przypadków.
- Kiedy były kierowane wnioski immunitetowe to nie dostrzegano potrzeby zarządzania przerwy w czynnościach. Ta potrzeba pojawiła się tylko po to, by pozbyć się mnie z Krajowej Rady Sądownictwa. I taka próba została podjęta. Wyglądało to jak działanie wspólnie i w porozumieniu. Minister Żurek jako członek Rady nie chce, żebym brał w niej udział. Wykorzystał do tego swoje uprawnienie jako ministra sprawiedliwości - podsumował.
Na uchwałę IOZ SN zareagował sędzia SN w stanie spoczynku Konrad Wytrykowski. „Sędzia Łukasz Piebiak padł ofiarą ohydnego hejtu ze strony polityków, sędziów i mediów. Czy przeproszą? Nie miałem wątpliwości, że zarządzenie ministra Żurka zostanie uchylone” - czytamy we wpisie.