Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sąd Najwyższy pokrzyżował plany Żurka. Sędzia Piebiak: "Chcieli się mnie pozbyć"

Kiedy były kierowane wnioski immunitetowe, to nie dostrzegano potrzeby zarządzania przerwy w czynnościach. Ta potrzeba pojawiła się tylko po to, by pozbyć się mnie z Krajowej Rady Sądownictwa. I taka próba została podjęta. Wyglądało to jak działanie wspólnie i w porozumieniu - powiedział w rozmowie z niezalezna.pl sędzia Łukasz Piebiak, prezes Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i członek Krajowej Rady Sądownictwa.

Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego uchyliła zarządzenie ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka ws. sędziego Łukasza Piebiaka. Sąd w składzie przewodniczący SSN Marek Siwek, SSN Zbigniew Korzeniowski i ławnik Radosław Jeż ze skutkiem natychmiastowym zakończył przerwę w czynnościach, przywracając sędziego do pracy.

Tuż po posiedzeniu, o komentarz w sprawie poprosiliśmy zainteresowanego. Sędzia Piebiak opowiedział o argumentach sądu i powodach działań ministra Żurka.

- Sąd przychylił się do tego, co mówili moi obrońcy i ja - wszyscy przedstawiliśmy swoje stanowiska. Sąd przede wszystkim podniósł, że nie zostały spełnione przesłanki z art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych, ponieważ nie zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu. Czyn musi być tego rodzaju, że niezbędne jest odsunięcie sędziego od wykonywania jego czynności służbowych. Musi być element natychmiastowości. Żadna z tych przesłanek nie została spełniona

- powiedział nam prezes Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski.

- Sędzia Siwek podkreślił, że skoro jest to szczególny przepis, dozwalający przedstawicielowi władzy wykonawczej na ingerowanie w status przedstawiciela władzy sądowniczej to ten przepis należy interpretować ściśle i stosować go do sytuacji zupełnie oczywistych - przywołał.

Tłumaczył, że „o żadnej natychmiastowości nie ma mowy, bo pierwsze czyny, które są zarzucane, to rzekoma „afera hejterska”, czyli siedem lat; sprawa testamentowa także trwa kilka lat”.

- Nie wiem, dlaczego minister Żurek robi to akurat teraz, kiedy wie, że na sierpień jest wyznaczony termin posiedzenia immunitetowego w sprawie testamentowej - podniósł s. Piebiak.

Potwierdził, że „dzisiejsza uchwała Sądu Najwyższego, uchylająca zarządzenie ministra, jest natychmiast wykonalna”,  w związku z czym „właśnie zmierza do sądu”.

- Dziś zwracaliśmy uwagę przed Sądem Najwyższym, że jedyna okoliczność, w której można by mówić o natychmiastowości działania ministra, to mój wybór i podjęcie czynności w Krajowej Radzie Sądownictwa. Rzeczywiście po tym pojawiła się natychmiastowa reakcja

- mówił dalej.

Podkreślił też, że w sprawie nie ma przypadków.

- Kiedy były kierowane wnioski immunitetowe to nie dostrzegano potrzeby zarządzania przerwy w czynnościach. Ta potrzeba pojawiła się tylko po to, by pozbyć się mnie z Krajowej Rady Sądownictwa. I taka próba została podjęta. Wyglądało to jak działanie wspólnie i w porozumieniu. Minister Żurek jako członek Rady nie chce, żebym brał w niej udział. Wykorzystał do tego swoje uprawnienie jako ministra sprawiedliwości - podsumował.

Na uchwałę IOZ SN zareagował sędzia SN w stanie spoczynku Konrad Wytrykowski. „Sędzia Łukasz Piebiak padł ofiarą ohydnego hejtu ze strony polityków, sędziów i mediów. Czy przeproszą? Nie miałem wątpliwości, że zarządzenie ministra Żurka zostanie uchylone” - czytamy we wpisie.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska