Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Wraca sprawa Anny Wójcik. Sądowi nie spodobało się, że udzieliła wywiadów mediom. "Skandal goni skandal"

Sądowi w Katowicach nie spodobało się, że Anna Wójcik, przetrzymywana przez ponad 2 miesiące w areszcie wydobywczym, mówiła o swoich przeżyciach w mediach. Co więcej, choć w sprawie, w której jest podejrzana, nie ma nawet aktu oskarżenia, sąd wprost pisze, że "umniejsza ona swoją winę".

Postanowieniem z dnia 3 kwietnia 2025 roku, prokurator uchylił wobec byłej urzędniczki Kancelarii Premiera, Anny Wójcik środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Prokurator zastosował za to poręczenie majątkowe w wysokości 400 tys. złotych, dozór policji oraz zakaz kontaktu z uczestnikami postępowania i zakaz opuszczania kraju.

Reklama

Kobieta przebywała w areszcie ponad 2 miesiące w związku ze śledztwem ws. RARS. Syn państwa Wójcików, Franciszek (imię zmienione - red.), jest poważnie chory i wymaga opieki matki. Kaucję w wysokości 400 tys. zł wpłaciła prezes Fundacji Niezależne Media, Joanna Jenerowicz.

Wczesnym popołudniem 3 kwietnia 2025 r. Wójcik opuściła areszt. Jeszcze tego samego dnia o swoim dramacie mówiła na antenie TV Republika.

- Areszty wydobywcze... Nie można w ten sposób traktować niektórych ludzi. Niech te areszty będą dla największych zbirów, których trzeba izolować. Ja przez 8 lat pracowałam na rzecz tego państwa, wykonywałam te obowiązki sumiennie, rzetelnie i zostałam potraktowana jak najgorszy zbir, jak najgorszy terrorysta... w imię czego? W imię tego, że państwo chcieliście usłyszeć ode mnie cokolwiek na temat moich przełożonych, bo do tego to wszystko prowadziło, ale zniszczyliście po drodze wszystko, co było mi bliskie i wszystkie wartości, które mnie otaczały - mówiła o swoim aresztowaniu Anna Wójcik.

Sąd już uznał ją za winną

Dziś okazuje się, że medialne wywiady Anny Wójcik były... źle widziane przez sąd.

Adwokat Adam Gomoła przekazał, że kilka dni temu Sąd Rejonowy Katowice-Wschód oddalił zażalenie obrony Anny Wójcik na postanowienie o restrykcyjnych środkach zapobiegawczych.

Sąd uzasadnił swoją decyzję - jak stwierdził Gomoła - "w sposób całkowicie negujący konstytucyjne domniemanie niewinności".

W uzasadnieniu czytamy m.in., że "sądowi nie mogło umknąć, iż podejrzana prezentuje negatywną postawę w toku śledztwa i w przestrzeni publicznej próbuje umniejszyć swoją winę w procederze będącym przedmiotem wielowątkowego i rozwojowego postępowania prokuratorskiego, na co również zwrócił uwagę prokurator".

"Czy ktoś, kto nie czuje się WINNY zarzutów prokuratorskich, ktoś kto ponad dwa miesiące spędził w areszcie MA PRAWO W TYM PAŃSTWIE pójść do mediów i powiedzieć co o tym myśli? Że został pomówiony, że czuje się skrzywdzony, że areszt był wydobywczy, że grano jego sytuacją rodzinną ? (...) Okazuje się, że [Anna Wójcik] nie miała prawa pójść do mediów. Że JUŻ jest winna i bezpodstawnie umniejsza swoją winę. Pomimo, że w jej sprawie nie ma nawet aktu oskarżenia, nie mówiąc o wyroku, chociaż nieprawomocnym"

- skomentował Adam Gomoła.

 

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama