Jak wykazywał, z jednej strony mamy kalkulacje firm wielkich koncernów europejskich, rozważane na poziomie biznesowym, z drugiej - ludzi, którzy są zabijani w bestialski sposób na okupowanych przez Rosję terytoria ukraińskich.
- Przez długie lata gaz sprzedawany przez Rosjan do Polski był droższy niż ten sam gaz sprzedawany w Niemczech
- mówił.
Odniósł się również do sytuacji Węgier, które "są geograficznie uzależnione od rosyjskich rurociągowych" - w zasadzie "olbrzymia większość (90 proc., czy więcej) gazu, który jest używany w węgierskiej gospodarce, pochodzi z Rosji".
- Premier Orban już w ostatnim okresie, kiedy wybuchła wojna na Ukrainie przyłączał się do tego, co jest postanowione na forum Unii Europejskiej powiedział, że nie zablokuje żadnych sankcji
- powiedział.
Poza tym, wykazywał, trzeba też pamiętać, że na Węgry dostało się w tej chwili bardzo wielu uchodźców z Ukrainy, to porównując do Polski jest mniej więcej procentowo bardzo podobnie.
- W tym roku także oddajemy gazociąg, który połączy polski system ze słowackim a Słowacy mają już połączenie od lat łączące Słowację z Węgrami, czyli teoretycznie ta droga od Bałtyku przez Polskę, do Węgier jest możliwa
- przypomniał.