Inwestycja w Gryficach zagraża nowo budowanej bazie dla najnowszych myśliwców F-35, które dopiero znajdą się na wyposażeniu polskiej armii. Jak informowaliśmy już w „Codziennej”, burmistrz, wbrew stanowisku Ministerstwa Obrony Narodowej, forsuje budowę farm wiatrowych. Rok temu radni podjęli uchwałę o wprowadzeniu zmian w planie zagospodarowania przestrzennego, aby prywatny inwestor mógł wybudować blisko 300-metrowe turbiny wiatrowe w pobliżu Wojskowego Obszaru Lotniczego (MTMA). Dwukrotnie armia negatywnie zaopiniowała te plany. Jak dowiedziała się nieoficjalnie „Codzienna”, kilka dni temu negatywną opinię wojsko wyraziło po raz trzeci.
W sytuacji, kiedy MON nie zgadza się na taką inwestycję, poseł PiS Marek Gróbarczyk poinformował o tym fakcie wojewodę zachodniopomorskiego, pytając o jego działania w tej sprawie. Zdaniem wojewody problemu nie ma. Jak napisał w odpowiedzi Gróbarczykowi wojewoda Adam Rudawski, przepisy dotyczące budowy farm wiatrowych nie obligowały burmistrza Gryfic na etapie analiz i uchwał do uzgadniania takich planów i uchwał z MON czy innymi służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo.
Wojewoda uważa także, że „obowiązek uzgodnienia z MON i innymi organami pojawia się dopiero na etapie projektu planu miejscowego (przed jego uchwaleniem)”.
– Prace planistyczne w gminie Gryfice nie są jedynie „wstępnym etapem”, co próbuje wmówić wojewoda. One trwają i naruszają podstawy interes państwa – bezpieczeństwo militarne. I to się dzieje za wiedzą i zgodą wojewody, czyli przedstawiciela administracji rządu
– komentuje Marek Gróbarczyk.
Dodaje, że gdyby były to jedynie wstępne analizy, nie wpływałoby to na decyzje urzędników gminy, którzy blokują mieszkańcom wydawanie decyzji o warunkach zabudowy właśnie z powodu planowanej budowy wiatraków.
– Burmistrz, powołując się właśnie na ową uchwałę intencyjną, blokuje mieszkańcom wydawanie decyzji o warunkach zabudowy. Jest to dowód na to, że organ wykonawczy instrumentalnie używa tych uchwał w obiegu urzędowym, a mieszkańcy muszą dochodzić swoich praw przy długotrwałych postępowaniach administracyjnych – mówi Gróbarczyk.
Wojewoda stwierdza także, że on na obecnym etapie nie widzi niezgodności z prawem i interesem społecznym, ale jak stwierdza, sytuacja jest „aktywnie i bacznie monitorowana przez mieszkańców gminy, którzy skutecznie składają liczne wnioski o kontrolę i ponaglenia do organów wyższych instancji”.
– To jest całkowite odwrócenie ról ustrojowych. Wojewoda swoją bierność uzasadnia aktywnością mieszkańców! Fakt że mieszkańcy muszą wskazywać organom państwowym naruszanie prawa przed SKO, RIO, WSA, wyręczając niejako wojewodę w jego obowiązkach kontrolnych, brzmi w stanowisku organu nadzoru kuriozalnie – alarmuje Gróbarczyk.
Zdaniem gen. Dariusza Wrońskiego sytuacja, w której lokalnie burmistrz forsuje inwestycję wiatrakową wbrew strategicznym interesom państwa, jest pokazem nagłej niemocy „uśmiechniętej” machiny państwowej.
– Gdy na horyzoncie pojawia się prywatny interes wiatrakowy, który wchodzi w paradę lotnisku dla F-35, czyli absolutnemu fundamentowi naszego przetrwania w obliczu wojny z Rosją, nagle wszyscy stają się legalistami najczystszej wody. Nagle słyszymy o „procedurach”, „niezależności samorządu” i „skomplikowanej drodze odwoławczej”
– komentuje gen. Wroński.
🚨 Śmierć w ciemnościach.
— GP Codziennie (@GPCodziennie) May 8, 2026
Wysłano pilota i złamano procedury❗️
Sprawdź nowe weekendowe wydanie #GPcodziennie!
Elektroniczna wersja dostępna na 👉 https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/ekq5TsgPOY