Od momentu objęcia władzy przez koalicję 13 grudnia znacząco pogorszyła się sytuacja w ochronie zdrowia. Od miesięcy napływają doniesienia o likwidacjach porodówek i innych oddziałów, ograniczeniu finansowania badań diagnostycznych (m.in. kolonoskopii, gastrokopii czy rezonansu) i wydłużaniu kolejek do specjalistów. Ostatnio okazało się, że NFZ w ramach promowania polityki "cięć" będzie zachęcać szpitale do likwidacji oddziałów.
Pracownicy ochrony zdrowia coraz głośniej krytykują działania resortu, które ich zdaniem negatywnie wpływają na funkcjonowanie sektora. W dniach 20–24 kwietnia szpitale powiatowe zorganizowały protest pod hasłem „Czarny tydzień”. Organizatorzy akcji domagali się zmian w systemie finansowania placówek, wprowadzenia stabilnych i długofalowych zasad działania oraz rozpoczęcia realnego dialogu z rządem.
Pomimo lawiny krytyki pod adresem ministerstwa zdrowia, na czele którego stoi Jolanta Sobierańska-Grenda - ze strony opozycji i społeczeństwa, do tej pory resort nie zmienił swojej polityki. Ponadto - 30 kwietnia Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec szefowej resortu zdrowia, dzięki czemu zachowała ona swoje stanowisko.
"Myślę, że jest już lepiej"
Kilka dni temu goszcząc na antenie TVN24, Sobierańska-Grenda została zapytana o dramatyczną sytuację w ochronie zdrowia na antenie TVN24. Szefową resortu zdrowia zapytano o to, kiedy sytuacja pacjentów w Polsce wreszcie ulegnie poprawie. Polityk rzuciła w ramach odpowiedzi: "Ja myślę, że już jest lepiej".
Co więcej, oznajmiła, że obecnie "wprowadzanych jest dużo nowych terapii, wiele nowych ścieżek terapeutycznych, porządkujemy system".
Myślę, że dla pacjentów jest to odczuwalne już w tej chwili
– oświadczyła.
Od tamtej pory - słowa Sobierańskiej-Grendy są szeroko komentowane w przestrzeni publicznej.
Naprawdę? Dziura budżetowa w NFZ - 23 miliardy złotych. Ponad 50 zamkniętych porodówek. Ponad 4 miesiące czekania na specjalistę. Cięcia w badaniach obrazowych i diagnostycznych. Koniec z "dobrym posiłkiem" i darmowymi lekami dla seniorów. Ponad 200 protestujących szpitali powiatowych.
– słyszymy w nowym spocie opublikowanym na profilu kandydata PiS na premiera, prof. Przemysława Czarnka.
Naprawdę jest lepiej? #ChoraKoalicja pic.twitter.com/37bIE2n2ax
— Przemysław Czarnek (@CzarnekP) May 10, 2026
Również Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS na łamach salon24.pl napisał: "to zadziwiające, że osoba która jeszcze rok temu zarządzała dużą spółką skupiającą 4 szpitale w Trójmieście, zarządzane przez samorząd województwa pomorskiego, może być aż tak odklejona od rzeczywistości w ochronie zdrowia, będącą przecież w dużej mierze pochodną jej decyzji w tym sektorze".
Polityk przypomniał, że "od 1 lipca tego roku ruszy realizacja sztandarowego pomysłu minister zdrowia na cięcia w wydatkach na ochronę zdrowia, nazwany ładnie brzmiącą, choć brutalną w skutkach, „konsolidacją szpitali”, głównie powiatowych, prowadzonych przez jeden organ założycielski, np. związek tych samorządów".
Na ten cel minister zdrowia chce przeznaczyć aż ponad 1,1 mld zł „ukradzione” z Funduszu Medycznego i mają to być bezzwrotne granty o charakterze inwestycyjnym, adresowane do tych samorządów, nawet do wysokości 70 mln złotych, choć ze względu na wielkość środków, będą to raczej zasilenia po kilkanaście milionów złotych na jeden projekt konsolidacyjny. Ma to być finansowa zachęta do podejmowania tego rodzaju decyzji przez samorządy i zapewne część z nich zdecyduje się na łącznie szpitali na terenie kilku powiatów i likwidację dublujących się oddziałów szpitalnych, głównie dlatego, że mają one gigantyczne długi, więc każde dodatkowe środki będą chętnie przyjmowane, mimo konieczności podjęcia decyzji o charakterze likwidacyjnym.
– napisał Kuźmiuk.
Jak wskazał poseł PiS - "oprócz pomysłów likwidacyjnych i konsolidacyjnych, kolejnym obszarem cięć forsowanych przez minister zdrowia jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce, czego spektakularnym przykładem było rozporządzenie z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii".
Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi, mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu, nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej.
– czytamy.