Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Właściciel klubu dla swingersów w Lublińcu z dotacją KPO. Co myślą o tym mieszkańcy? Byliśmy na miejscu

Klub "Młyn" w Lublińcu na Śląsku stał się sławny w całej Polsce. I nie tylko. Pisały o nim też amerykańskie media, "Politico" oraz "VOZ Media". Bo właściciel klubu dla swingersów dostał z KPO prawie pół miliona złotych, na dywersyfikację działalności gospodarczej. Edward Maniura, burmistrz Lublińca, były poseł PO, od sprawy się odcina: - Taka „reklama" miastu jest zbędna, szkodliwa. Grzegorz Puda, minister funduszy i polityki regionalnej w rządzie Mateusza Morawieckiego: "Donald Tusk na oślep szuka winnych afery KPO. Proponuję, aby spojrzał w lustro".

Śródmieście Lublińca. Słoneczne popołudnie. Mieszkańcy spacerują, jeżdżą z dziećmi na rowerach. Blisko 24-tysięczny Lubliniec to miasto powiatowe.

Reklama

Jedno z najstarszych w województwie śląskim. Wśród zabytków znajdziemy zamek, drewniany kościół św. Anny z XVII w. i pierwszą w Europie parafię pw. św. Teresy Benedykty od Krzyża, czyli św. Edyty Stein, która jest zresztą patronką miasta. Działa tu też jej muzeum. Stąd pochodziła matka Edyty Stein, a sama święta chętnie odwiedzała tutaj krewnych i dziadków. 

To ciche miejsce!

Jak się mieszka w Lublińcu? To cicha, spokojna okolica. Jest tu wielu turystów, oglądają zamek, spacerują po okolicy. Pewnie też przyjeżdżają do klubu dla swingersów, ale nikt nie wszczyna awantur, ani burd. Jest bezpiecznie

- mówi nam Roman Barwicki o swoim mieście rodzinnym. Chociaż teraz sam większość czasu spędza na emigracji, bo pracuje za granicą. Do Lublińca przyjeżdża na weekendy i urlop.

Alicja, która wraz z mężem Marcinem kupiła mieszkanie w Lublińcu 15 lat temu, woli zachować anonimowość. O istnieniu tutaj domu uciech dowiedziała się 4 lata temu, od lekarza we Wrocławiu.

Lekarz, do którego pojechaliśmy na wizytę, zapytał czy słyszeliśmy, że takie coś działa w Lublińcu. Wtedy byliśmy zdziwieni i zaskoczeni. Teraz już wiemy. Gdy informacje o tym, że właściciel klubu otrzymał dotację unijną z KPO obiegły Polskę, już wiedzieliśmy, o czym mowa

- uśmiecha się znacząco pani Alicja. 

I szuka w myślach dalszych atutów miasta. Łatwo stąd dojechać samochodem albo koleją do Wrocławia, Opola, Częstochowy, czy Katowic. A mieszkania są tanie. 

Poza tym są tu jednostka wojskowa, więzienie dla kobiet i znany, regionalny szpital psychiatryczny.

Amelii, Oliwii i Marysi trzem nastolatkom, absolwentkom szkoły fryzjerskiej Lubliniec też kojarzy się z dobrym miejscem do życia. 

-Ludzie się tu znają, są sobie życzliwi. To fajne miejsce  - tłumaczy nam Amelia. 

Ale gdy zapada zmrok...

O Klubie "Młyn", tutejszym klubie dla swingersów, który działa tylko w nocy z soboty na niedzielę, huczy internet. Zwłaszcza media społecznościowe.

Janek Siek: - „Klub oferuje rozrywkę, która może kusić, ale jako były bywalec tego klubu, a teraz osoba wierząca zachęcam do refleksji: czy takie miejsce sprzyja wartościom, które cenimy w życiu? Może warto poszukać radości w miejscach, które budują, a nie dzielą”.

Daniel Porada: - „Upadek, Sodoma i Gomora. Nasza cywilizacja upadła już dawno”.

Alan eM: -„Klub wypasiony, w końcu rząd Tuska wsparł planem odbudowy z KPO na kwotę prawie pół miliona złotych! Naprawdę klub TOP”.

Mp16: -„Można się nieźle zabawić na koszt Unii Europejskiej”.

Pieniądze poszły "na drugą nogę"

Na stronie z beneficjentami wsparcia dla lokali gastronomicznych HoReCa w ramach KPO widnieje nazwa firmy: "Klub Młyn Rafał Kulejewski" oraz nazwa projektu: "Dywersyfikacja działalności gastronomicznej Klubu Młyn na terenie woj. śląskiego". Wsparcie wyniosło 443 tys. zł. Oburzony Rafał Kulejewski w rozmowie z "lubliniecki.pl" zastrzega się, że klub nie dostał ani złotówki. Pieniądze poszły na "drugą nogę biznesową", którą jest dla niego branża metalurgiczna: produkcja zapór antyterrorystycznych i ogrodzeń.

"Ja miałem taką - drugą nogę - w branży metalurgicznej i złożyłem wniosek o dotację na zakup maszyny przeznaczonej na rozwój tej gałęzi gospodarczej. Zarówno tę firmę, jak i pięć pozostałych, w tym klub swingerski, rejestruję pod jednym adresem i numerem NIP. Stąd bardzo błędne, nieprawdziwe i krzywdzące uwagi części polityków, mediów i opinii publicznej. Żadna złotówka nie została przekazana na klub swingerski"  

– podkreśla Kulejewski w rozmowie z "lublinieckim.pl". 

Rafał Kulejewski dodaje w mediach, że klub jest działalnością legalną. Płaci za niego podatki. 

Koalicja Donalda Tuska jest w kryzysie

Do afery z KPO, której twarzą jest klub swingerski w Lublińcu, odnoszą się nie tylko polskie media, również amerykańskie. "Politico Europe": - "Kluby swingersów i bary z wódką: koalicja Donalda Tuska jest w kryzysie po tym, jak nieprzemyślana kampania na rzecz przejrzystości ujawniła, że część środków przeznaczonych w Polsce na odbudowę po pandemii COVID-19 przeznaczono na kontrowersyjne projekty". I kolejny: "VOZ Media": - "Skandal w Polsce: rząd Tuska wydał unijne pieniądze na walkę z COVID-19 na jachty, seksklub i solaria".

Pytamy Edwarda Maniurę, burmistrza Lublińca, byłego posła Platformy, czy dom uciech powinien być wizytówką miasta. Odcina się od sprawy.

- Taka „reklama" miastu jest zbędna, szkodliwa - stwierdza.

A rząd "koalicji 13 grudnia" tropi winnych afery KPO. Rzecznik Adam Szłapka, w mediach społecznościowych odsyła do... "Grzegorza Budy", myląc postaci Waldemara Budy, ministra rozwoju i technologii w rządzie Mateusza Morawieckiego i Grzegorza Pudy, ministra funduszy i polityki regionalnej w rządzie Zjednoczonej Prawicy. Sam Donald Tusk też szuka winnych.

"Niech spojrzy w lustro" - ucina krótko poseł Prawa i Sprawiedliwości, Grzegorz Puda, w mediach społecznościowych.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama