Po nawałnicach, które przeszły nad Łodzią, nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych i rannych w mieście - przekazały służby prasowe magistratu.
W nocy i rano strażacy interweniowali ponad 300 razy, ale - jak podał Gawlik - pozostało jeszcze ok. 900 zgłoszeń. Najwięcej jest ich w trzech dzielnicach: na Bałutach, Górnej i Centrum.
"Priorytety to usunięcie przeszkód, które unieruchomiły m.in. pojazdy komunikacji miejskiej oraz usunięcie drzew na drogach" - poinformował Gawlik. "Powalone drzewa i ich konary spadły na 100 aut" - zaznaczył.
"Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi usuwa ponad 40 dużych rozlewisk, które powstały w mieście po nocnych ulewach"- poinformował. "Udało się udrożnić przejazdy na ul. Zgierskiej i Bratysławskiej, tramwaje wróciły na Helenówek i Retkinię. Trwają prace na Olechowie i Limanowskiego, gdzie najprawdopodobniej ruch zostanie przywrócony pod koniec dnia" - wyliczał.
Miejskie służby prasowe podały, że w Łodzi nie działa ok. 60 sygnalizacji ulicznych.
W Łodzi trzeba zamknąć cmentarz i kilka parków.
"Cmentarz Doły trzeba zamknąć do odwołania. Powalone drzewa leżą w alejkach, nad którymi zwisają połamane konary" - podkreślił Gawlik i dodał, że wśród parków do zamknięcia są m.in. park Poniatowskiego, Podolski, park na Zdrowiu, Staszica i Źródliska oraz plac Hallera" - tłumaczył Gawlik.
Ekipy usuwające awarie energetyczne poinformowały, że w Łodzi prawie 9 tys. odbiorców jest bez prądu na linii średniego napięcia. Mieszkańców pozbawionych energii elektrycznej jest więcej, bo - jak przekazano - na linii niskiego napięcia brak jest możliwości ustalenia dokładnej liczby odbiorców.
W całym mieście trwa wstępne szacowanie strat.