Uważam, że zagrożenie dla naszej suwerenności ze strony Zachodu jest większe niż ze strony Wschodu. To jest paradoksalne - mówił w Telewizji Republika przed tygodniem prof. Zdzisław Krasnodębski. Słowa wywołały burzę głównie wśród politycznych oponentów, którzy europosłowi Prawa i Sprawiedliwości zarzucają „skrajną nieodpowiedzialnośc”, „głupotę” czy „nadgorliwość w dogadzaniu wodzowi”.
Słowa prof. Krasnodębskiego nie są zaskoczeniem dla prof. Romualda Szeremetiewa.
- Słuchałem jego wypowiedzi w Telewizji Republika. W tej rozmowie istotnie rozwinął tezę, z jakiej dziś prof. Krasnodębskiemu czyni się zarzut. O ile w społeczeństwie polskim nie ma w zasadzie różnic co do oceny tego, co robi Putin, co do tego, że należy wspierać Ukrainę, o tyle jeżeli idzie o relacje unijne, jest wyraźny podział - tłumaczy były wiceszef MON w rozmowie z niezalezna.pl.
Dalej rozwija:
„toczy się wojna w polskim społeczeństwie. Jedna opcja wyraża chęć zachowania suwerenności w Unii Europejskiej, która będzie wspólnotą ojczyzn. Druga opcja to tendencja utworzenia federalnego państwa Unia Europejska ze wszystkimi tego skutkami. Państwa członkowskie pozbyłyby się swojej suwerenności na rzecz bliżej nieokreślonej suwerenności unijnej. Na tym polega cała ta sprawa”.
Dopytywany, czy krytycy prof. Krasnodębskiego wykazują się złą wolą czy niezrozumieniem, odpowiada:
„.ci, którzy uprawiają politykę i toczą spory, mając świadomość prounijności w polskim społeczeństwie, próbują pokazać przeciwników w najgorszym świetle. Myślą, że może coś ugrają. Guzik ugrają”.
- Prof. Krasnodębski jest eurorealistą. Jeśli jest się w tej wspólnocie podmiotowo, czyli ma się swoje interesy, ma się też obowiązek tych interesów bronić - słyszymy na koniec.
Zachęcamy do wysłuchania całości rozmowy: