Gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, Koalicja Obywatelska zdobyłaby 33,34 proc. głosów. To wynik dający jej pierwsze miejsce w badaniu, jednak za plecami formacji Donalda Tuska sytuacja polityczna układa się w sposób, który może znacząco utrudnić utrzymanie władzy.
Tylko jeden koalicjant w Sejmie
Do parlamentu dostałaby się Nowa Lewica, która może liczyć na 8,23 proc. poparcia. I tylko ona z obecnych koalicjantów KO dostałaby się do Sejmu.
Polskie Stronnictwo Ludowe uzyskało w badaniu 3,31 proc. poparcia, a Polska 2050 – zaledwie 1,66 proc. Obie formacje nie przekroczyłyby więc progu wyborczego. Poza Sejmem znalazłaby się również Partia Razem, na którą wskazało 4,06 proc. respondentów.
Po zsumowaniu wyników Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy ich poparcie wynosi 41,57 proc. To zdecydowanie mniej niż poziom, który pozwalałby tym dwóm formacjom myśleć o samodzielnym zbudowaniu większości w Sejmie.
Prawica z szansą
Jednocześnie wyniki sondażu pokazują, że po prawej stronie sceny politycznej układ mandatów mógłby wyglądać zupełnie inaczej.
Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 22,23 proc. poparcia, a Konfederacja Wolność i Niepodległość – 13,54 proc. Do Sejmu weszłaby również Konfederacja Korony Polskiej 8,02 proc. oraz Rozwój Plus, który uzyskał 5,14 proc.
Łączny wynik tych ugrupowań jest wyraźnie wyższy niż poparcie dla KO i Nowej Lewicy.