Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Tusk chce ułatwić stawianie wiatraków. Protesty od Pomorza po Podkarpacie

W ostatnich miesiącach w całej Polsce mnożą się protesty przeciwko budowie farm wiatrowych. Od Pomorza po Podkarpacie – mieszkańcy gmin blokują drogi, zbierają podpisy i organizują spotkania, alarmując, że inwestycje w ogromne turbiny oznaczają dla nich spadek wartości nieruchomości oraz degradację krajobrazu.

Paradoks polega na tym, że właśnie w momencie, gdy sprzeciw społeczny wobec wiatraków osiąga niespotykaną dotąd skalę, rząd Donalda Tuska forsuje rozwiązania prawne, które znacząco ułatwią budowę farm wiatrowych w Polsce. Nowelizacja tzw. ustawy wiatrakowej zakłada m.in. złagodzenie zasad lokalizacji turbin – zredukowanie wymogu odległości od zabudowań do zaledwie 500 m, uproszczenie procedur i zwiększenie swobody działania deweloperom farm wiatrowych.

Reklama

Gawłowski – „ojciec chrzestny” liberalizacji

Kluczową postacią tego procesu stał się senator Stanisław Gawłowski, były sekretarz generalny PO i przewodniczący senackiej komisji klimatycznej. Choć niespełna miesiąc temu Sąd Okręgowy skazał go na pięć lat więzienia w głośnym procesie afery melioracyjnej – za korupcję, ujawnienie tajemnicy niejawnej i plagiat – jego poprawki do ustawy wiatrakowej przeszły przez Senat dzięki głosom koalicji 13 grudnia.

Poprawki autorstwa Gawłowskiego zostały przyjęte 17 lipca br. przy sprzeciwie senatorów PiS. Wspierał go w tym Waldemar Pawlak z PSL, który dziś mówi o strategicznym bezpieczeństwie Polski i uniezależnieniu od Rosji dzięki OZE – choć to właśnie on w 2010 r. podpisał niekorzystny kontrakt gazowy z Gazpromem.

Rząd naciska, prezydent stawia opór

Po przegłosowaniu w Senacie nowelizacja trafiła na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Donald Tusk nie ukrywa, że chce szybkiego podpisania ustawy, tłumacząc, iż „energia z OZE jest najtańsza” i że zmiany przyniosą Polakom niższe rachunki. Prezydent odpowiada jednak, że to nie rachunki za prąd są w tej ustawie kluczowe, lecz interesy deweloperów farm wiatrowych. – Pan premier i większość parlamentarna chcą szantażować nie tyle samego prezydenta, ile Polki i Polaków, którym chcą stawiać bliżej wiatraki – powiedział w Polsacie News.

Społeczne niepokoje kontra polityczny lobbing

W tle politycznego sporu stoi realne niezadowolenie mieszkańców wielu regionów. W Piaskach na Lubelszczyźnie setki osób blokowały drogę krajową nr 17, protestując przeciwko budowie ponad 20 turbin. W Nowym Miasteczku w Lubuskiem zebrano setki podpisów pod petycją sprzeciwiającą się projektowi. W Starym Dzikowie na Podkarpaciu protest notarialny podpisało 1651 mieszkańców. W Gryficach mieszkańcy maszerowali pod hasłem „Wiatraki mnie nie kręcą”, a w gminie Zagrodno ponad 400 osób domagało się od władz rezygnacji z inwestycji.

Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Reklama