Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ogromne kontrowersje wokół diety planetarnej. Europoseł PiS zapowiada: To trzeba będzie zbadać

- Trzeba zadać pytanie, czy rzeczywiście chodzi wyłącznie o zdrowie dzieci i dobro planety, czy również o konkretne interesy ekonomiczne. Nie znalazłem innego państwa Unii Europejskiej, które wprowadzałoby w szkołach tak daleko idący model w sposób obowiązkowy - powiedział europoseł PiS Patryk Jaki, odnosząc się do ogromnych kontrowersji wokół tzw. diety planetarnej. Polityk zapowiedział także, że sposób wprowadzenia nowych zasad w szkolnych stołówkach powinien zostać w przyszłości dokładnie zbadany.

Autor:

Dieta planetarna w polskich szkołach 

Od 1 września w polskich szkołach i przedszkolach obowiązują nowe zasady żywienia, nawiązujące do założeń tzw. diety planetarnej. Przepisy zwiększają udział warzyw, owoców i produktów roślinnych, a co najmniej raz w tygodniu w ramach obiadu musi zostać podana w pełni roślinna potrawa na bazie nasion roślin strączkowych.

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”

Co najmniej dwa razy w tygodniu zupy mają być przygotowywane na wywarach warzywnych, a zmiany obejmują również ograniczenie cukru oraz większy udział produktów pełnoziarnistych. Nowe rozwiązania od początku wywołują jednak kontrowersje, przede wszystkim ze względu na ograniczenie udziału produktów odzwierzęcych w szkolnych jadłospisach. Zgodnie z nowymi wytycznymi, posiłki mięsne w szkolnych stołówkach mogą być podawane maksymalnie dwa razy w tygodniu. 

Europoseł PiS: To będzie trzeba w przyszłości dokładnie zbadać

Dziś do sprawy odniósł się podczas konferencji prasowej europoseł Prawa i Sprawiedliwości Patryk Jaki. Polityk ostro skrytykował nowe zasady. Wskazał m.in. na pochodzenie koncepcji diety planetarnej, jej finansowanie, ograniczenia dotyczące mięsa oraz skutki zmian dla dzieci i szkolnych stołówek.

Czym jest dieta planetarna? To koncepcja opracowana przez komisję EAT-Lancet. Trzeba przy tym zwrócić uwagę na kwestię jej finansowania. Wśród podmiotów związanych z tym projektem są podmioty inwestujące w alternatywy dla białka zwierzęcego. Dlatego trzeba zadać pytanie, czy rzeczywiście chodzi wyłącznie o zdrowie dzieci i dobro planety, czy również o konkretne interesy ekonomiczne. Nie znalazłem innego państwa Unii Europejskiej, które wprowadzałoby w szkołach tak daleko idący model w sposób obowiązkowy. Oczywiście elementy tej diety można znaleźć w wielu krajach: więcej warzyw, mniej cukru, produkty pełnoziarniste. I nie ma w tym nic złego. Problem polega na tym, że nie są to żadne nowe rozwiązania. Kontrowersje dotyczą przede wszystkim ograniczania produktów odzwierzęcych i obowiązkowego wprowadzania posiłków roślinnych

– powiedział.

Europoseł PiS podkreślił, że "w przyszłości trzeba będzie dokładnie zbadać, w jaki sposób te rozwiązania zostały w Polsce wprowadzone, jakie organizacje uczestniczyły w tym procesie, kto je finansował i kto ekonomicznie korzysta na zmianie rynku szkolnego żywienia". Jego zdaniem "jeżeli okaże się, że określone firmy uzyskały dzięki decyzjom państwa uprzywilejowaną pozycję na rynku produktów będących alternatywą dla mięsa, powinna się tym zainteresować również właściwa służba antykorupcyjna". 

Kolejną kwestią jest zachowanie resortów. Ministerstwa próbują dziś przekonywać, że nie wprowadzają do szkół „diety planetarnej”. Tymczasem na stronach instytucji państwowych można znaleźć materiały, w których wprost używa się tego określenia. Ministerstwo Zdrowia i podległe mu instytucje przedstawiały ten model jako sposób żywienia łączący troskę o zdrowie i środowisko. Również Ministerstwo Edukacji Narodowej w swoich materiałach informowało, że nowe zasady są okazją do wprowadzania dzieci w świat tzw. diety planetarnej. Trudno więc dzisiaj twierdzić, że resort edukacji nie ma z tym nic wspólnego

– przypomniał.

Polityk zwrócił się z apelem do rządu "o wycofanie się z najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań".

Zdrowego żywienia dzieci nie można sprowadzać do realizacji jednego modelu żywieniowego i narzucania go wszystkim placówkom. Jeżeli wrócimy do władzy, będziemy chcieli te przepisy zmienić, a sposób ich przygotowania oraz ewentualne powiązania interesów dokładnie zbadać

– podsumował.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska