Prezydent Warszawy przedstawił propozycje zmian w budżecie miasta, w których ujął przesunięcie szeregu inwestycji "w związku z ciężką sytuacją finansową miasta". Poinformował też m.in., że w dłuższej perspektywie możliwa jest podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej, a ponadto - zgodnie z dotychczasowymi zapowiedziami - miasto ma uzależnić wysokość opłat za wywóz śmieci od zużycia wody.
Trzaskowski poinformował, że w 2020 r. dochody miasta spadną o 1,5 mld zł. Na inwestycje planowano w tym roku wydać 3,5 mld zł, jednak po korekcie budżetu miasto będzie mogło wydać 3,04 mld zł.
Zdaniem miejskiego aktywisty Jana Śpiewaka, stolica nie jest dobrym przykładem na złą kondycję samorządów w dobie pandemii.
- Warszawa jest niesłychanie bogatym miastem, które dzięki ostatniemu wzrostowi gospodarczemu ma ogromne zwyżki - powiedział Śpiewak w rozmowie z portalem polskieradio24.pl.
Przyznał, że prezydentowi Warszawy "trzeba cały czas patrzeć na ręce".
- Co się stało z tymi pieniędzmi - o to powinni pytać wszyscy mieszkańcy, bo Warszawa ma benefity z bycia stolicą - jest główną siedzibą wielu urzędów i międzynarodowych firm, a jej władze ciągle sięgają do kieszeni warszawiaków, zwykłych ludzi i na to nie może być zgody
- apelował Jan Śpiewak.
Aktywista radzi poszukać oszczędności w aparacie biurokratycznym w Warszawie. Dodał, że 12 mld złotych prawdopodobnie zostało skradzionych w wyniku dzikiej reprywatyzacji.
- Trzaskowski powinien szukać pieniędzy wśród złodziei i oszustów, ale z jakiegoś powodu woli po raz kolejny obciążać mieszkańców - stwierdził szef stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa.