Prokurator Truszkiewicz w rozmowie z dziennikarzami poinformował, że "nie jesteśmy w stanie wykazać na chwilą obecną, jakie materiały spowodowały uszkodzenie drona".
- Na miejsce jedzie biegły wojskowy - przekazał.
Wykluczył, że miałby to być dron cywilny lub dron przemytniczy.
Pytany, czy może wykluczyć, że był to dron należący do Wojska Polskiego, stwierdził, że trzeba "pytać wojsko", jednak nie ma wiedzy, by na miejscu były prowadzone ćwiczenia dronowe WP.
Dodał, że trwają czynności m.in. poszukiwawcze.
Postępowanie prowadzone jest wstępnie w kierunku art. 163 kodeksu karnego, czyli przestępstwa sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia człowieka. Śledztwo będzie prowadzone przez Wydział Wojskowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Rano w wydanym komunikacie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, poinformowało, że "po przeprowadzeniu wstępnych analiz zapisów systemów radiolokacyjnych, minionej nocy nie zarejestrowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej ani z kierunku Ukrainy, ani Białorusi".
Według "wstępnych ocen" wojska - obiektem miał być "element starego silnika ze śmigłem".