Niezidentyfikowany obiekt spadł minionej nocy w pobliżu miejscowości Osiny na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy usłyszeli huk i zobaczyli błysk eksplozji. Nie ma osób poszkodowanych, ale eksplozja była tak silna, że w trzech budynkach popękały szyby.
Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że polskie służby posiadają nagranie z monitoringu polskiego nieba. Widać na nim szybko przemieszczający się obiekt. Dziennik "Rzeczpospolita" przekazał nieoficjalnie, że ten obiekt to dron typu Shahed - wykorzystywany przez siły rosyjskie do ataków na Ukrainę.
Każda wersja musi być brana pod uwagę. Jesteśmy państwem graniczących z miejscem, gdzie odbywa się pełnoskalowy konflikt. Analizujemy wszystkie potencjalne i możliwe scenariusze. (...) Drony są małymi obiektami, a mówimy najprawdopodobniej o dronie. Nie nosi on na razie, z tych informacji, które mamy, znamion, które świadczyłyby o charakterze militarnym. Możemy mieć do czynienia z dronem przemytniczym. Nie możemy wykluczyć także tego, co miało miejsce w innych państwach, czyli aktów sabotażu
– powiedział na konferencji prasowej szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
"Dezinformacja rządu. Sprawa musi być gruntownie zbadana"
O komentarz do wydarzeń na Lubelszczyźnie portal Niezależna.pl poprosił prof. Piotra Grochmalskiego, eksperta ds. międzynarodowych. Nasz rozmówca wskazuje na początkową dezinformację ze strony rządu odnośnie incydentu we wsi Osiny.
Komunikaty rządowe zaczęły zmierzać w stronę tego, że obiekt nie naruszył przestrzeni powietrznej Polski, że to być może dron używany przez przemytników. Trudno jednak wyobrazić sobie, żeby dron przemytniczy był wypełniony trotylem, o czym świadczy chociażby siła eksplozji. Całą tą narrację zniweczyło opublikowanie nagrania z momentu wybuchu. To dezinformacja, a nie informacja dla obywateli.
– wskazuje ekspert.
Ekipa Władysława Kosiniaka-Kamysza nie odrobiła lekcji w zakresie systemu komunikacji ze społeczeństwem. Analiza, przygotowana przez portal zajmujący się demaskacją nieprawdziwych informacji, potwierdziła, że przekaz rządowy jest zakłamany, co potężnie wpływa na wszelką wiarygodność w sytuacji, w której jest ona niezbędna. Tak jak w tej sytuacji.
– dodaje.
"Mamy bylejakość, niechlujność i nieodpowiedzialność przekazu ze strony państwa do obywateli" – uzupełnia.
Nasz rozmówca przypomina, że od dawna Rosja celowo narusza polską przestrzeń powietrzną, testując w ten sposób nasze systemy wykrywania i zabezpieczenia.
Mieliśmy przypadki śmigłowców czy dronów, ponadto Rosja cały czas zakłóca sygnał GPS nad Polską. Rosja prowadzi rozpoznanie naszych systemów i ich szczelności. To ze strony Kremla długofalowa taktyka, która będzie się konsekwentnie utrzymywała.
– mówi prof. Grochmalski.
Wybuch miał miejsce ok. 50 kilometrów od Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie i w pobliżu trasy do Warszawy. Jeżeli coś jest w stanie tak głęboko wtargnąć na terytorium Polski, w sąsiedztwie strategicznego obiektu, a takim niewątpliwie jest szkoła wojskowa, to nie należy takiego wydarzenia lekceważyć. Sprawa musi być gruntownie wyjaśniona społeczeństwu. Co więcej, należy podjąć działania, które będą stanowiły element odstraszający. Inaczej będzie to zachęta dla Rosji do dalszych tego typu prowokacji.
– kończy ekspert.