W środę Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił zaskarżoną decyzję KRRiT ws. koncesji m.in. dla TV Republika i uchwałę z dnia 21 czerwca 2024 r. Orzekająca sędzia Kołodziejczak-Osetek stwierdziła, że doszło do „nieprawidłowej oceny wniosków”. Podważano „przesłanki, które organ [KRRiT] przekazywał, czyli luźno rzucony pluralizm, luźno rzucony interes społeczny niektórych tylko podmiotów”. Wyrok nie jest prawomocny.
Decyzja wywołała szerokie oburzenie wśród Polaków. Ale nie tylko. W sprawie próby zamknięcia stacji głos zabrał także szef szef największej na świecie konserwatywnej organizacji CPAC, Matt Schlapp. - To lewicowy faszyzm - stwierdził.
Do orzeczenia odniósł się także obywatelski kandydat na prezydenta RP Karol Nawrocki. Podkreślił, że jest ono "kolejnym dowodem na to, że Polska wolność i polska demokracja jest w bardzo głębokim kryzysie".
"Mamy do czynienia z takimi sytuacjami, w których - pierwszy przykład z brzegu - prokuratura państwa polskiego wykonuje partyjne, czy sztabowe zadania jednego z kandydatów, uchwały stają się ustawami [...] Dzisiaj mamy do czynienia z próbą ataku na niezależne media. Nie dziwię się, że budzi to zainteresowanie Ameryki, która słynie ze swojej wolności, z demokracji"
– oznajmił.
Zaznaczył, że "to jest rzecz, która oczywiście w demokratycznym państwie nie powinna się wydarzyć". - To też zdradza ten moment, w którym dzisiaj jesteśmy i o co toczy się ta batalia i także najbliższe wybory na urząd prezydenta państwa polskiego, bo jeśli system Donalda Tuska się domknie, za sprawą zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego, no to możemy sobie wyobrazić co się będzie działo - ocenił.
"Jako człowiek, który analizował też systemy, i demokratyczne, i autorytarne, i systemy totalitarne - w swojej pracy zawodowej - spoglądam na to z nieco szerszej perspektywy. No to są etapy prowadzące nas do wyłączenia z życia publicznego, nie tylko telewizji, ale także osób o wartościach odmiennych niż obecnie rządzący"
– powiedział prezes IPN.
Jak dodał: "To z demokracją i z wolnością nie ma nic wspólnego".