W piątek, 11 lipca, odbył się w Muzeum Gdańska w gdańskim ratuszu wernisaż wystawy zatytułowanej: „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”. Ekspozycja prezentuje losy dziesiątek tysięcy mieszkańców Pomorza, którzy odbyli służbę w niemieckiej nazistowskiej armii.
Wystawa spotkała się z krytyką ze strony wielu polityków i osób publicznych, m.in. prezydenta Andrzeja Dudy, wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniak-Kamysza i byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka. W odpowiedzi na tę krytykę Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Muzeum Gdańska wystosowały oświadczenia, w których przekonywano m.in., że „narracja wokół wystawy bywa wykorzystywana instrumentalnie dla doraźnych celów politycznych”.
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
Dziś w południe w akcie protestu wobec wystawy pod gdańskim ratuszem zebrały się setki manifestujących, w tym przedstawiciele Klubów "Gazety Polskiej".
Nitek-Płażyńska: Niemieccy turyści zaśmieją się pod nosem
- Nasi chłopcy walczyli, nie chcieli być wcielani do wojska niemieckiego. Wyciągnięto kilku i te losy, tych ludzi projektują dzisiaj na całą Polskę. Mówią, że z takich ludzi, którzy wcielali się w wojska niemieckie, by mordować Polaków, że to są "nasi chłopcy". Czy to są nasi chłopcy? Nie. Macie kartki, karteczki, na których są wizerunki naszych chłopców, żebyśmy pokazali, kim byli nasi chłopcy. Mordowani, straceni, ci, którzy walczyli o Westerplatte, którzy walczyli o Pocztę Polską i dzieci, które nie zdążyły walczyć
- mówiła Natalia Nitek-Płażyńska, szefowa fundacji Łączy Nas Polska.
Zebrani skandowali "Cześć i chwała bohaterom".
Nitek-Płażyńska wskazała, że wystawa ma służyć Niemcom.
- Jak to się dzieje, że na polskiej ziemi, za pieniądze polskiego podatnika, który własną krwawicą musiał ten kraj odbudowywać. Denerwuje mnie to, że teraz tutaj chodzą turyści niemieccy. Wejdą na tę wystawę i zaśmieją się pod nosem - co zobaczą? Tam jest jasno napisane, że Polak z ekscytacją wchodził do wojsk Wehrmachtu. Czy na to pozwolimy? Hańba - dodała.
- Jak Niemcy mają teraz nam płacić słuszne reparacje, bo w narodzie mamy tylu, który za nasze pieniądze robią takie rzeczy. My chcemy reparacji, nie prowokacji
- stwierdziła Natalia Nitek-Płażyńska.
"Wyobraźnia jest za mała"
Poseł PiS, Kacper Płażyński stwierdził, że samorządowa instytucja uczy dziś kłamstwa historycznego.
- To, co się dzieje w Gdańsku, nie tylko teraz, a od wielu, wielu lat - to naprawdę wyobraźnia jest na to za mała. Dzisiaj przyszedłem tutaj z bardzo ważnego powodu - ze swoimi dziećmi. Dlatego, że chcę uczyć dzieci prawdziwej historii. Wyjaśnijcie mi to - tyle lat po upadku komuny nazywamy Gdańsk miastem wolności i solidarności. Bo rzeczywiście, tutaj Solidarność się rodziła. Ale są też te czarne, straszne tradycje Gdańska, kiedy w większości mieszkali tu Niemcy przywiezieni po I wojnie światowej. Wtedy tutaj NSDAP rozdawała karty, w czasie tzw. wolnego miasta Gdańska, w czasie międzywojennym. Ale wyjaśnijcie mi, jak to jest, że po tamtym czasie, okrutnym dla Polaków, po okrutnym czasie PRL-u dla polskich patriotów, kiedy historia nie znaczyła prawdy, kiedy historia służyła tylko państwowej, sowieckiej propagandzie, dlaczego dzisiaj stojąc przez instytucją samorządową reprezentującą państwowe interesy - Polaków uczy się kłamstw historycznych. Dlaczego?!
- pytał poseł.
Zaapelował do prezydent Gdańska, Aleksandry Dulkiewicz.
- Na pewno ktoś pani powie, że ta demonstracja się odbyła, że przyszło kilkuset polskich patriotów, mieszkańców Gdańska i nie tylko, którzy chcą wyłącznie jednego: prawdy! Proszę zrobić rzecz jedyną możliwą, honorową, bo chcę wierzyć, że Pani nie wiedziała, o jakiej treści będzie ta wystawa - zamknąć tą wystawę - powiedział.