Wernisaż wystawy „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”, której ekspozycja opowiada o losach dziesiątek tysięcy mieszkańców Pomorza wcielonych do armii III Rzeszy, odbył się w piątek w Galerii Palowej Ratusza Głównego Miasta w Gdańsku. Tematyka wystawy i jej tytuł wywołały ogromny skandal i wpisano ją w szereg podobnych inicjatyw deprecjonujących polską historię i politykę pamięci.
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
Dziś wystawę komentował w programie Michała Rachonia na antenie TV Republika Mariusz Błaszczak, były szef MON, obecnie przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości.
- To jest oburzające, najgorsze jest to, że dzieje się to za przyzwoleniem i z inspiracji władz ogólnopolskich i lokalnych. Taka narracja z Gdańska i na Pomorzu była przyjmowana od lat, ale słusznie pan stwierdził, że ta bezczelność nie zna granic. Oni występują wbrew interesom Polski. To jest prosta droga do upadku Rzeczypospolitej. Ważne jest to, że tych ludzi, myślących w ten sposób jest mniejszość. Większość Polaków to ludzie, którzy dbają o naszą tożsamość narodowa, którzy są dumni z tego, że są Polakami. Ta mniejszość pod rządami Tuska ma wpływy, obsiadła instytucje państwowe, instytucje, które są odpowiedzialne za przekaz historyczny
- wskazał Błaszczak.
Odpowiadając na komunikat Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, były szef MON wskazał, że "to żadne badania, to niemiecka narracja historyczna".
- To nam próbowano do głów wtłaczać od lat 90., pedagogika wstydu, mówiono nam, że to my rzekomo jesteśmy odpowiedzialni za niemieckie zbrodnie dokonywane w okupowanej Polsce. To nie jest tak, że my mamy przepraszać za nie nasze zbrodnie, to Niemcy powinni przeprosić i zadośćuczynić za zbrodnie, których dopuścili się na narodzie polskim - ocenił.
Przypomniał także o zbrodni pomorskiej, której Niemcy dokonali w Piaśnicy i okolicach. Na przełomie 1939 i 1940 r. Niemcy zamordowali tam ok. 14000 osób, w dużej mierze Polaków, w tym przedstawicieli polskiej inteligencji.
- Tam zostali zamordowani ludzie, którzy od pokoleń mieszkali na Pomorzu, ale byli polskimi patriotami. Gdy Niemcy weszli we wrześniu 1939 r. to ich pomordowali. Dlatego, że ci ludzie opowiedzieli się za Polską. Byli wcielani do Wehrmachtu Polacy, którzy mieszkali na okupowanych terytoriach i rzeczywiście wbrew własnej woli, ale pokazywanie teraz tych ludzi, gdy się uśmiechają w niemieckich mundurach i mówienie, że to są "nasi chłopcy" to jest splunięcie im w twarz. To antypolska działalność, to niedopuszczalne i z tym należy zrobić porządek. Powinien być ostracyzm wobec ludzi, którzy takie rzeczy podejmują - dyrektorów, ministrów, radnych - tych ludzi, którzy zdradzają Polskę
- powiedział Błaszczak.