Kilka dni temu na stronach TVP World zamieszczono analityczny tekst Iriny Tsukerman, w którym dowodzi ona, że Rosja rozgrywa sprawę oskarżeń o wykorzystywanie systemu Pegasus do celów politycznych.
- Międzynarodowe śledztwo prowadzone pod szyldem Pegasus Project było czymś więcej niż tylko bezstronną pogonią za prawdą. Nie przebierając w słowach, można powiedzieć, że nosi ono wszelkie znamiona długofalowej operacji rosyjskiego wywiadu - wskazuje Tsukerman na stronach TVP World. Wskazuje ona na powiązania założyciela organizacji CitizenLab m.in. z Edwardem Snowdenem. Autorka wskazuje także, że Rosja ma w tym szerszy cel - rugowanie izraelskiego sytemu Pegasus w państwach NATO i minimalizowanie możliwości wykorzystania go przeciwko Rosji.
Zdaniem autorki, firma CitizenLab nigdy nie przedstawiła żadnych narzędzi i technologii, za pomocą których ma sprawdzić, czy konkretny telefon był czy nie był obiektem [śledzenia] ze strony oprogramowania Pegasus.
- CitizenLab nie ma kompetencji do takich diagnoz. Ich badacze nie specjalizują się w tej dziedzinie bezpieczeństwa. Jeśli przyjrzymy się ich metodom, widzimy, że sami aktywnie poszukują klientów, zachęcając ludzi do przesyłania swoich telefonów. Nie szukają osób, które mają mocne przesłanki, że są szpiegowane. Tak się składa, że wszystkie przypadki diagnozują jako użycie Pegasusa
– oceniła Tsukerman,
O sprawie Pegasusa Michał Rachoń rozmawiał w swoim programie z europosłem PiS, Dominikiem Tarczyńskim. Stwierdził on, że "wystarczy się zastanowić, komu przysłużyła się krytyka rządów i służb, które takich urządzeń deszyfrujących używały i używają". - Jedyną stroną, która na tym zarobiła, jest Rosja - powiedział eurodeputowany.
Tarczyński zaznaczył, że członkiem - choć nie stałym - europarlamentarnej komisji PEGA, zajmującej się sprawą Pegasusa była m.in. Eva Kaili, grecka deputowana, główna podejrzana w korupcyjnej aferze w PE, tzw. Katargate.
- Pomimo tego, że nie była stałym członkiem, była koordynatorem ze strony socjalistów, takie praktyki nie mają miejsca. Kaili miała też tego samego asystenta, co przewodniczący komisji ds. Pegasusa. Holender i Greczynka z różnych grup politycznych mają tego samego asystenta - powiedział.
Tarczyński wskazał, że gdy wybuchła afera Katargate, skierował pismo do przewodniczącego komisji, jak dalej wyobraża sobie pracę komisji po Katargate, a także los poprawek złożonych przez Evę Kaili i innego członka komisji związanego z Katargate, Andreę Cozzolino.
- To pismo nie doczekało się odpowiedzi - dodał.
Tarczyński nadmienił także, że w komisji ds. Pegasusa zasiadał Carles Puigdemont, były premier Katalonii, jeden z głównych odpowiedzialnych za wywołanie separatystycznego puczu oraz przeprowadzenie referendum, w którym coraz więcej ujawnianych jest rosyjskich tropów.
Zdaniem Dominika Tarczyńskiego, cała "afera" z Pegasusem w Polsce to "humbug, coś niepoważnego, coś, co miało być użyte przeciwko rządowi, aby budować atmosferę państwa dyktatorskiego, tworzyć wizerunek rządu, który trzeba obalić, zastąpić >>zły rząd<<".
- Cała ta akcja miała na celu rozbroić służby specjalne w Polsce. Każda osoba, każdy poseł opozycji, jeśli bierze udział w rozbrajaniu Polski, (...) jeśli dojdzie do tragedii w Polsce, będzie miał krew na rękach. Państwo, które nie używa urządzeń deszyfrujących w warunkach wojny za granica, państwo, które jest bezbronne, jest państwem skazanym na śmierć. Ci, którzy walczą z silnym państwem przez atakowanie służb specjalnych i granicznych, na wypadek ataku czy zamachu, będą mieli krew na rękach
– powiedział.
🔴TYLKO U NAS🔴
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) June 30, 2023
Dominik Tarczyński: Nie ma żadnego dowodu, że ktokolwiek z opozycji był nielegalnie podsłuchiwany. Starają robić z siebie męczenników, oszukać społeczeństwo, osłabić silne państwo#wieszwięcej #Pegasus @D_Tarczynski pic.twitter.com/W5a1u3Bmse