Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„O tym wie cały szpital i nikt z tym nic nie robi”. Ozdoba: Po tych słowach służby powinny działać natychmiast

„Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy” – alarmował w Kanale Zero były ordynator Szpitala Południowego dr Emil Jędrzejewski, oskarżając kierownictwo SOR-u o błędy mające prowadzić do śmierci pacjentów. Po ujawnieniu tych relacji europoseł PiS Jacek Ozdoba stwierdził, że Dawid Kacprzyk „już dawno powinien być zatrzymany”, a służby i prokuratura powinny natychmiast zabezpieczyć dokumentację oraz sprawdzić wszystkie opisane przez lekarza wątki.

Autor:

Jednym z głównych tematów rozmowy była kwestia zarządzania Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. Według dr. Jędrzejewskiego kierowanie SOR-em powierzono 28-letniemu Dawidowi Kacprzykowi, który – jak twierdzi lekarz – nie miał odpowiedniego doświadczenia do pełnienia takiej funkcji.

Podczas wywiadu Krzysztof Stanowski zapytał byłego ordynatora wprost: "Dawid Kacprzyk pana zdaniem odpowiada za to, że tam umierali ludzie?".

– Tak – odparł stanowczo dr Emil Jędrzejewski.

Chirurg przekonywał, że konsekwencje błędów popełnianych przez personel mogły być tragiczne dla pacjentów.

– Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – śmiercią

– tłumaczył.

„O tym wie cały szpital”

W trakcie programu były ordynator opisał również sytuacje, które – jak twierdzi – miały dotyczyć prowadzenia dokumentacji medycznej.

– Po trzech, czterech godzinach ktoś sobie przypomina, gdzie jest pacjent. I znajduje tego pacjenta martwego, i z jakiegoś powodu pacjentowi martwemu wykonuje się tomografię – opowiadał były ordynator.

Jak dodał, działania te miały służyć późniejszemu uzupełnianiu dokumentacji. "Po to, żeby coś tam markować, żeby robić dokumentację. O tym wie cały szpital i nikt z tym nic nie robi" – stwierdził.

Interwencje i rzekome powoływanie się na polityczne kontakty

Dr Jędrzejewski relacjonował, że początkowo próbował wyjaśniać zgłaszane przez siebie nieprawidłowości bezpośrednio z kierownictwem SOR-u. Według jego relacji Dawid Kacprzyk miał jednak nie obawiać się konsekwencji swoich działań.

Były ordynator twierdził, że młody lekarz powoływał się na polityczne znajomości, wskazując m.in. na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz wiceprezydent Renatę Kaznowską. Według relacji chirurga, po zgłaszanych przez niego zastrzeżeniach Kacprzyk miał skierować oficjalną skargę na niego do władz miasta.

Próba kontaktu z Rafałem Trzaskowskim

W obliczu narastających problemów dr Jędrzejewski postanowił – jak relacjonował – skontaktować się bezpośrednio z prezydentem Warszawy.

– Zdobyłem telefon do Rafała Trzaskowskiego. Usłyszałem, że mam się skontaktować za pomocą WhatsAppa. W końcu piszę i telefon milczy

– powiedział w programie.

Kulisy odejścia ze szpitala

Podczas rozmowy lekarz odniósł się również do okoliczności swojego rozstania ze Szpitalem Południowym. Jak twierdzi, jednym z powodów wskazywanych przy jego zwolnieniu miało być rzekome pobicie Dawida Kacprzyka.

Dr Jędrzejewski przedstawił jednak własną wersję wydarzeń.

– Ja kończę dyżur, przychodzi młodszy dyżurny i rozmawiamy. On do mnie mówi: co tam ten Dawidek na pana mówił? Następnie ja idę po schodach na odprawę, pan Dawidek wychodzi z windy. Ja podchodzę do niego i mówię: „ty mały gnojku, nie możesz mi tego powiedzieć w twarz” i się odwracam

– opisał sytuację.

Według jego relacji nagranie z monitoringu obejmujące ten incydent miało zostać później wykorzystane jako podstawa do twierdzeń, że Dawid Kacprzyk „czuje się zastraszany”.

Ozdoba: To będzie bardzo poważne postępowanie karne

O sprawę został zapytany na antenie TV Republika Jacek Ozdoba, europoseł PiS. "Co powinno się wydarzyć po tych słowach dzisiaj w Polsce?" - zapytał go dziennikarz prowadzący rozmowę.

"Po tych słowach, godzinę i siedem minut temu, pan Dawid Kacprzyk powinien mieć wywalone drzwi przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy też inna - na polecenie - jednostka policji na przykład powinna w tej chwili zatrzymać pana Dawida Kacprzyka. I nawet nie mówię w kontekście tych słów wczorajszych, tylko przedsiębiorca, który skoryguje fakturę na pół miliona złotych, który fałszował najprawdopodobniej, bo przyznaje się de facto do tego, powinien po prostu zostać zatrzymany. Tu mamy do czynienia z wielowątkowym aspektem. Nie tylko jest tutaj art. 286, czyli fałszerstwo, ale również moim zdaniem możemy mieć do czynienia tutaj po prostu z kwestią współpracy w grupie w formie zorganizowanej wspólnie i w porozumieniu. I to mówię z pełną odpowiedzialnością"

– ocenił polityk.

Jak dodał - "to, co wczoraj słyszeliśmy od doktora, który informował pana prezydenta [Warszawy - red. dop], a pan prezydent wskazał drogę informacji poprzez swój komunikator o godzinie 10, powinien mieć wizytę panów, którzy powinni zabezpieczyć jego telefon - w postaci komunikatora. To tak działa silne państwo. To jest tylko i tylko wyłącznie wąski wycinek, już nie mówiąc o wejściu prokuratury do szpitala. Nie mówię o zamykaniu, bo są pacjenci, więc też nie przesadzajmy, że ta skala wszystkich dotyczy tam, ale na pewno Szpitalny Oddział Ratunkowy oraz na pewno pomieszczenia związane z leczeniem kręgosłupa, czy tą chirurgią, o której miał być ten salonik VIP, powinien być zabezpieczony w sposób szczegółowy, a pan Dawid Kacprzyk według mnie na pewno powinien być w tej chwili poddany obserwacji z uwagi na to pytanie, czy jest jeszcze w kraju".

"Pan wierzy w te doniesienia, w to, co mówił wczoraj doktor Jędrzejewski, bo to jest tak szokujące, czy tam umierali pacjenci? - dopytywał dziennikarz Republiki. "Umierali pacjenci przede wszystkim z powodów takiej procedury, które były wykonywane. Były wykonywane niewłaściwie, że personel nie opiekował się tymi pacjentami tak, jak powinien, że zapominał o tych pacjentach, a jeżeli pacjenci umierali, był podany przykład, że umarł pacjent w łazience, w toalecie po kilku godzinach. I jeszcze się pacjentom takim, którzy już nie żyją, robi tomografię, żeby coś tam zrobić, coś zamarkować, jak to powiedział pan doktor Jędrzejewski, żeby zrobić dokumentację, żeby mieć podkładkę. Jak to odebrać inaczej?" - dodał.

Ozdoba odparł: "to nie jest kwestia, czy ja wierzę, czy ja nie wierzę, bo oczywiście to nie jest zadanie dla prokuratury. Jeżeli informacje, które przedstawia pan doktor, zostaną potwierdzone chociażby przez jedną czy przez dwie osoby, będziemy mieli do czynienia z bardzo poważnym postępowaniem karnym, gdzie grozić może wiele lat więzienia, bo być może jest tutaj również artykuł 148, czyli kto zabija człowieka".

"Ale co istotne, pamiętajmy o tym, że my mamy kilka faktów, które jesteśmy w stanie w sensie logicznym tutaj w programie rozłożyć. Jeżeli koordynatorem SOR, a więc najbardziej trudnego odcinka, który wymaga gigantycznej wiedzy, zostaje człowiek praktycznie bez doświadczenia na tym oddziale, mówię praktycznie, na pierwszym roku specjalizacji, czyli mamy bardzo poważne uczynienia z tym, że mamy podejrzenie, że zostało to ustawione pod niego. On jest tym koordynatorem w zamian za, czyli osiągnięcie korzyści osobistych, korupcja de facto. To - jak ten człowiek mógł koordynować SOR w mieście stołecznym Warszawa, w gigantycznym szpitalu? Jedną osobą, która się zgłosiła, miał być on. Czy my nie mamy tutaj do czynienia z narażeniem już pacjentów na niebezpieczeństwo?"

– podkreślił.

"Jeszcze do tego dochodzi kwestia wychodzenia podczas dyżurów, czyli po prostu niemożliwość pełnienia funkcji w szpitalu, czyli narażenie na bezpośrednie na utratę życia bądź zdrowia pacjentów. Panie redaktorze, tu mamy do czynienia z tak gigantyczną skalą, że pytanie, kto był szefem tej formuły zorganizowanej. Jeżeli to był Dawid Kacprzyk, ja uważam, że on już dawno powinien być zatrzymany" - dodał Ozdoba.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska