Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kibicowali siłowemu przejęciu mediów publicznych. Teraz widzą, że sytuacja jest niebezpieczna

"To już nie jest pytanie o sytuację w TVP, chodzi o bezpieczeństwo państwa" - apelują członkowie stowarzyszenia, które kibicowało siłowemu przejęciu mediów publicznych. Sygnatariusze apelują po eksplozji rosyjskiej rakiety na Lubelszczyźnie.

Stowarzyszenie Ludzi Mediów „Woronicza 17” przedstawia się jako "polska organizacja zrzeszająca dziennikarzy, twórców oraz ekspertów medialnych, która powstała na przełomie 2023 i 2024 roku w Warszawie, aby zabierać głos w sprawach mediów publicznych". Niektórzy członkowie założyciele organizacji brali udział w siłowym przejęciu TVP. Przykładem takiej postaci jest radca prawny Marcin Wojewódka, który osobiście wręczał Adrianowi Boreckiemu wypowiedzenie o godz. 7 rano pod jego domem. Później ten sam prawnik był p.o. prezesa PKP Cargo.

W skład stowarzyszenia wchodzą m.in. wieloletni pracownicy Telewizji Polskiej. Jednak przedłużająca się likwidacja mediów publicznych stała się kością niezgody wewnątrz środowiska, które początkowo wspierała te działania. Organizacja zaczęła od apeli o udział w tworzeniu nowej ustawy medialnej, poprzez pisma do minister kultury Marty Cienkowskiej, aż po najświeższe oświadczenie.

"Eksplozja rosyjskiej rakiety przed kilkoma dniami na terenie naszego kraju raz jeszcze stawia pytania o rolę mediów publicznych. To już nie jest pytanie o sytuację w TVP, chodzi o bezpieczeństwo państwa" - czytamy w piśmie, które ujawnił na antenie Telewizji Republika Adrian Klarenbach.

Teraz widzą realne zagrożenie dla bezpieczeństwa?

Z obszernym oświadczeniu przypomniano, że "media publiczne nie zostały wykorzystane do realizacji celów wynikających z ustawy o zarządzaniu kryzysowym: ostrzegania o zagrożeniu, natychmiastowego przekazywania rzetelnych komunikatów, przeciwdziałaniu panice".

Podkreślono, że mimo upływu dni, wojewoda lubelski Krzysztof Komorski podczas zorganizowanej w poniedziałek 3 sierpnia konferencji prasowej "nie był w stanie odpowiedzieć na pytania dziennikarza o system informowania" mieszkańców.

"Czy w TVP obowiązuje zarządzenie określające procedurę działania w sytuacji zagrożenia? Czy istnieje zarządzenie określające rolę oddziałów regionalnych? Jakie zadania mają oddziały na »flance wschodniej« (Rzeszów, Lublin, Białystok, Olsztyn, Gdańsk), czy zostały wyposażone w odpowiednie środki? I niezmiernie ważne – czy odbyły się w TVP i innych mediach warsztaty szkoleniowe związane z funkcjonowaniem w sytuacji kryzysowej, czy przeprowadzono ćwiczenia reagowania w sytuacjach kryzysowych? Czy w TVP istnieje zespół, który się tym wszystkim zajmuje? Kolejnym problemem jest koordynacja programowa w zakresie bezpieczeństwa państwa mediów publicznych. Czy powstał zespół złożony z przedstawicieli TVP, Polskiego Radia, PAP i RCB. Czy istnieje jakikolwiek plan działań programowych w mediach publicznych, podobny do wydanego przez rząd »Poradnika bezpieczeństwa«? Co w tej sprawie zrobiło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa narodowego, prawny właściciel TVP"

- dopytują członkowie stowarzyszenia.

"Apelujemy do Rad Programowych oraz zarządów Telewizji Polskiej, Polskiego Radia, Polskiej Agencji Prasowej oraz ośrodków publicznej radiofonii i telewizji o wnikliwe wyjaśnienie dlaczego media publiczne 30 lipca zareagowały z dużym opóźnieniem i nie spełniły swojej roli. Wyjaśnienie tej sytuacji to tylko wierzchołek góry lodowej priorytetów programowych w TVP. Sprawa bezpieczeństwa państwa, którego elementem jest kondycja mediów publicznych, nie może być rozgrywana dla partyjnych interesów. To wspólna sprawa zarówno opozycji i rządu" - apelowali podpisani pod listem Jacek Snopkiewicz, Barbara Bilińska, Anna Kwiatkowska, Grzegorz Furgo, Leszek Rowicki i Andrzej Siwek.

Pismo zostało skierowane do Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Marcina Kierwińskiego, a także likwidatorów mediów publicznych.

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

NAJNOWSZE Polska