Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy". Lekarz powiedział wprost, co działo się w Szpitalu Południowym

Jeden z sygnalistów ze Szpitala Południowego dr Emil Jędrzejewski w obszernej rozmowie powiedział wprost o śmierciach pacjentów, do których dochodziło na oddziale ratunkowym tej placówki, którym koordynował niedoświadczony lekarz bez specjalizacji, ale z legitymacją partyjną KO Dawid Kacprzyk. - Tam giną ludzie... bo ktoś się uczy - powiedział chirurg i wymienił kilka śmiertelnych przypadków, jakie miały miejsce w szpitalu.

Odsłonięta została kolejna afera Szpitala Południowego. Jeden z sygnalistów z tej placówki dr Emil Jędrzejewski powiedział w rozmowie na żywo z Kanałem Zero o nieprawidłowościach i błędach, które doprowadziły do śmierci pacjentów na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, którym kierował młody lekarz i radny miejski KO Dawid Kacprzyk.

O Kacprzyku zrobiło się głośno po tym, gdy portal zero.pl ujawnił jego wysokie dochody (1,6 mln w rok) oraz informację, że politycy Koalicji mieli tam przygotowany przez swojego działacza partyjnego tzw. salonik VIP i przyspieszoną ścieżkę przyjęcia do szpitala.

"Tam giną ludzie"

W rozmowie z Krzysztofem Stanowskim dr Emil Jędrzejewski przyznał, że dochodziło w szpitalu do o wiele poważniejszych nieprawidłowości, których efektem była śmierć pacjentów.

Tam giną ludzie

- powiedział.

... bo ktoś się uczy

- dodał po chwili.

Te słowa zelektryzowały opinię publiczną. Chirurg w trakcie rozmowy przyznał, że na SOR dochodziło do poważnych nieprawidłowości proceduralnych, które kończyły się śmiercią pacjentów lub śmiertelnymi w skutkach powikłaniami. - Procedury były wykonywane w sposób wadliwy. W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się śmiercią - powiedział.

Podał przykład pacjenta SOR, który po kilku godzinach został znaleziony martwy w toalecie lub przypadki "uzupełniania" dokumentacji medycznej poprzez przeprowadzenie badań tomografem u już martwego pacjenta.

Dr Jędrzejewski wspomniał także o bezpośrednim przyczynieniu się Kacprzyka do śmierci pacjentów poprzez np. nieprawidłowe zaintubowanie pacjenta. - Dwa przypadki, które ja znam to błędy przy intubacji - wyznał lekarz i dodał, że Kacprzyk przeprowadzał ją osobiście. Podkreślił, że szczegóły tych spraw powinna wyjaśnić prokuratura. Niedoświadczony lekarz miał też wykonywać zabiegi, do których nie miał odpowiedniej wiedzy i doświadczenia.

Chirurg dopytywany, czy Dawid Kacprzyk czuł się bezkarny odparł bez zawahania: "Zdecydowanie". Przytoczył przy tym m.in. fakt, że działacz Koalicji Obywatelskiej często powoływał się na "Rafała" i "Renatkę", czyli prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i jedną z jego zastępczyń Renatę Kaznowską. Przytoczył m.in. sprawę swojego pisma do dyrekcji szpitala, w którym alarmował dyrekcję o nieprawidłowościach, a także zwrócenie się bezpośrednio do Trzaskowskiego, co najprawdopodobniej zostało zignorowane przez włodarza miasta, pod którego zarządem jest placówka.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska