W niedzielny wieczór policjanci - co przyznała w komunikacie Komenda Stołeczna Policji - rozpytywali o Macieja Świrskiego, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, pracowników KRRiT.
Dzisiaj podczas konferencji prasowej, Świrski odpowiadając na pytania o możliwą eskalacje działań służb, stwierdził, że "jest optymistą".
- Jestem optymistą w tym sensie, że to organ konstytucyjny i nie będzie żadnego wkraczania do organu konstytucyjnego przez policję. Nie ma takiej potrzeby. Po drugie, jest to urząd chroniący wolność słowa, ponieważ obywatele są przywiązani do idei wolności słowa po traumie komunizmu, więc wkraczanie policji do organu konstytucyjnego, który chroni wolność słowa jest poważnym nadużyciem - powiedział.
Wczorajsze wydarzenia określił jako "rekonesans policji".
- Być może dlatego, że adres rejestrowy KRRiT to Sobieskiego, tam gdzie kiedyś Rada się mieściła. Po czym się rozrosła i już jest tutaj od lat. Sprawdzają może, czy Świrski urzęduje na Sobieskiego, czy przy skwerze Wyszyńskiego. Ja to traktuję jako pewien sygnał pokazujący, że władza, którą mamy w tej chwili, rozpoznaje teren. Skoro rozpoznaje teren, my także mamy plan, żeby wszystko odbywało się zgodnie z prawem
- dodał Maciej Świrski.
Ocenił, że "policja jest od tego, żeby łapać przestępców i egzekwować wykonanie prawa", a "po pierwsze ja przestępcą nie jestem, a po drugie, to co się wydarzyło w Sejmie, nie spełnia kryteriów ustawowych, co jasno powiedział TK".
- Jest artykuł konstytucji, mówiący, że suweren, naród sprawuje swoją władzę przez przedstawicieli lub bezpośrednio [art. 4]. Ten przepis daję państwu, którzy cos planują być może przeciwko KRRiT, pod rozwagę, a także art. 7 konstytucji RP, że organy państwa działają na podstawie i w granicach prawa
- dodał.