Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Syn ofiary katyńskiej: Ocalałych świadków zbrodni przeciwko narodowi polskiemu na Wschodzie jest coraz mniej

Na przestrzeni 350 lat polskiej historii wiele milionów ludzi zostało dotkniętych cierpieniem Golgoty Wschodu. Aby uczcić ich pamięć i zachować spuściznę Ojca Świętego Jana Pawła II i ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego - na Jasnej Górze powstaje centrum modlitewne Polskiej Golgoty Wschodu. Ryszard Dyja z Sosnowca, syn ofiary katyńskiej i zesłaniec na Syberię jest jedną z osób, która wspiera ten projekt.

Rozmawiamy z Ryszardem Dyją, (rocznik 1932), którego ojciec zginął w Katyniu, a on sam wraz z matką został zesłany w latach 40. ubiegłego wieku do Kazachstanu. Obecnie jest członkiem społecznego komitetu dla realizacji idei Ojca Świętego Jana Pawła II powstania Polskiej Golgoty Wschodu na Jasnej Górze.

Dlaczego mówimy o Polskiej Golgocie Wschodu?

Autorem tego określenia jest św. Jan Paweł II, który mówił, że Golgota jest ważnym elementem tożsamości i godności Narodu i należy ją przyjąć jako zapowiedź Jego odrodzenia. To bowiem znacznie więcej niż pomniki i cmentarze. Poza tym upływ czasu jest nieubłagany, coraz mniej ocalałych świadków zbrodni przeciwko narodowi polskiemu na Wschodzie. I mimo że polskie cmentarze są w Katyniu, Charkowie, Miednoje i innych miejscach rozsianych po obszarze Rosji, Ukrainy i Białorusi, symbole cierpienia powinny być tu w Polsce, na wyciągnięcie ręki. A czy mogłoby być godniejsze miejsce niż Jasna Góra z symbolem Matki Bożej Częstochowskiej, do której wizerunku się modlono, której obrazki, ryngrafy, ryciny pozwalały przetrwać tułaczkę i więzienie. Ta idea legła właśnie u podstaw budowy centrum modlitewnego Polskiej Golgoty Wschodu w bastionie św. Barbary na Jasnej Górze. Inicjatorem tego przedsięwzięcia są też śp. ks. prałat Zdzisław Peszkowski, (twórca stowarzyszenia "Golgota Wschodu", skupiającego ludzi skrzywdzonych zarówno przez Rosję Radziecką jak i Rosję carską oraz kapelan "Rodzin Katyńskich") i ostatni prezydent na obczyźnie Ryszard Kaczorowski. 

Na jakim etapie są prace przy powstaniu centrum?

W 2004 r. w obecności gen. paulinów o. Izydora Matuszewskiego, projekt przedstawiony został w Watykanie Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II. Ojciec Święty zaakceptował i pobłogosławił go. Obiekt zaprojektowali wybitni architekci: Mirosław Polak i Marek Skwara z Katowic. Przedsięwzięcie realizowano etapami. (Pieniądze na jego cel przekazali darczyńcy m.in. polonia z całego świata). Obecnie budowa jest skończona. Częścią główną kompleksu będzie pomieszczenie wielofunkcyjne (aula), gdzie będzie mogła być sprawowana liturgia oraz kazamaty. Teraz musi być wykonane wnętrze. Wypełnią je m.in. krzyże z tabliczkami ofiar pomordowanych na Wschodzie. Po zakończeniu prac obiekt zostanie udostępniony pielgrzymom.

Przyjaźnił się pan z ks. Peszkowskim.

To był wielki człowiek, podobnie jak nasz Ojciec Święty, niestety odszedł do wieczności w 2007 r. Rok wcześniej, Sejm RP przez aklamację poparł jego nominację do Pokojowej Nagrody Nobla, za działania na rzecz zachowania pamięci i uświadomienia opinii publicznej na forum międzynarodowym faktu - zbrodni katyńskiej. (Także w ub.r. w 100. rocznicę urodzin ks. Peszkowskiego hołd jego pamięci oddał Sejm RP). Ja mam ciągle w pamięci słowa z audiencji papieskiej, na której byliśmy wraz z ks. Peszkowskim 13 kwietnia 1996 r. Jan Paweł II powiedział nam: „Zawsze, każdego dnia modlę się za tych, którzy zginęli w Katyniu”. Ojciec Święty mówił o ludziach, którzy zginęli w polskich obozach na Wschodzie i ich rodzinach „moi najbliżsi”. To było bardzo piękne... 

Był pan też jednym z twórców sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu w Będzinie w osiedlu Syberka, które powstało w 1997 r. jako pierwsze w Polsce.

Syberka to miejsce znaczące. Stąd wyruszały kordony zesłańców na Syberię, dlatego zresztą tak je nazwano. Stworzyliśmy tu izbę pamięci zamordowanych Polaków w Katyniu, Ostaszkowie i Miednoje. Przechowujemy tu listy, fotografie dokumenty, także prace plastyczne, które nadsyłali ludzie młodzi na konkursy poświęcone tej tematyce. Sam przekazałem tu dokumenty mojej rodziny. (Znajduje się tu też dzwon Polskiej Golgoty Wschodu, poświęcony w 1995 r. w Skoczowie przez Jana Pawła II, który był świadkiem położenia kamienia węgielnego pod budowę cmentarza wojennego oraz kaplicy pojednana w Katyniu. Po ukończeniu centrum w Częstochowie, zostanie tam przekazany). 

Opiszmy dokładniej, jaka była historia pana rodziny?

Moi rodzice byli związani z Zagłębiem, wyjechali na Wschód za chlebem. Zostali jednak stamtąd wysiedleni. Ojciec, por. rezerwy Kazimierz Dyja, żołnierz 50. Pułku Piechoty Kowel trafił do obozu w Kozielsku i został zamordowany w Katyniu. Mama i ja nie mieliśmy żadnych informacji o jego losie. Dowiedzieliśmy się tylko, że został ekshumowany w 1943 r. Zgodnie z rosyjską propagandą, sądziliśmy, że zamordowali go Niemcy. Zesłano nas w głąb Związku Radzieckiego. W 1940 r. nasz transport zesłańców do Kazachstanu dotarł na bocznicę kolejową Pawłodaru w pobliżu nadbrzeży Irtysza. Stamtąd ludzie byli przeładowywani na barki, którymi dotarliśmy do sowchozu, odległego ok. stu kilometrów od Karagandy. Tam spędziliśmy z mamą kilka lat. Dopiero w 1946 r. udało się nam wrócić do Polski.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane