Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Surogatki rodzą na Ukrainie, a dzieci trafiają do Polski. MSWiA: Urzędnik nie weryfikuje danych

W Polsce pojawiają się oferty działających na Ukrainie klinik in vitro, które proponują m.in. surogację. Zgodnie z tamtejszym prawem do aktu urodzenia wpisywane są dane tylko biologicznych rodziców, czyli tych, od których - w tej sytuacji - pochodzi zarodek, a nie kobiety, która urodziła za pieniądze. Następnie dokonywana jest transkrypcja aktu w Polsce. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazało portalowi niezalezna.pl, że kierownik urzędu stanu cywilnego nie prowadzi postępowania wyjaśniającego, ani nie weryfikuje danych widniejących w zagranicznym akcie – w tym danych dotyczących matki i pochodzenia od niej dziecka.

Niedawno spore emocje wzbudziła informacja o planowanym w Warszawie wydarzeniu ukraińskiej firmy BioTexCom, która w dniach 12-13 września ma promować surogację. Bywa, że Polacy płacą za urodzenie dziecka przez inną kobietę na Ukrainie, gdzie jest to legalne. Cały proces jest organizowany przez wyspecjalizowane podmioty.

Akt urodzenia bez surogatki

Po porodzie urodzone przez Ukrainkę dziecko ma trafić wraz z rodzicami do Polski.
Biologiczni rodzice są wpisywani do ukraińskiego aktu urodzenia. Po polskiej stronie
działa natomiast procedura transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia. Często jego treść, jeżeli nie widać ewidentnych nieprawidłowości, jest po prostu przenoszona do polskiego rejestru. Transkrypcji dokonuje polski urząd stanu cywilnego. W praktyce ukraiński akt może przejść do polskiego systemu bez informacji, że doszło do surogacji. 

Portal niezalezna.pl zapytał MSWiA, w jaki sposób kierownik urzędu stanu cywilnego, dokonując transkrypcji ukraińskiego lub innego zagranicznego aktu urodzenia dziecka, weryfikuje, że kobieta wskazana w tym akcie jako matka jest kobietą, która rzeczywiście urodziła dziecko, a także, jakich dokumentów lub innych dowodów można w tym celu wymagać od rodziców.

Odpowiedź jest jednoznaczna. Podkreślono, że zasady i tryb przenoszenia do polskiego rejestru stanu cywilnego zdarzeń mających miejsce za granicą regulują przepisy ustawy – Prawo o aktach stanu cywilnego.

Wyjaśniono, że sama transkrypcja polega na "wiernym i literalnym przeniesieniu treści zagranicznego dokumentu stanu cywilnego" – zarówno pod względem językowym, jak i formalnym – "bez jakiejkolwiek ingerencji w jego treść".

Kierownik urzędu stanu cywilnego weryfikuje jedynie, czy przedłożony dokument pochodzi od właściwego organu, jest w państwie wystawienia uznawany za dokument urzędowy oraz czy nie budzi wątpliwości co do swojej autentyczności.

Transkrypcja ma charakter wiernego odzwierciedlenia zagranicznego dokumentu, a nie ponownego ustalania stanu faktycznego. Kierownik urzędu stanu cywilnego nie prowadzi postępowania wyjaśniającego, ani nie weryfikuje danych widniejących w zagranicznym akcie – w tym danych dotyczących matki i pochodzenia od niej dziecka. 

– czytamy w odpowiedzi MSWiA.


Co istotne, polski Kodeks rodzinny stanowi, że matką jest kobieta, która dziecko urodziła. Problem polega na tym, że w praktyce polskie urzędy często nie wiedzą, kto urodził. Z instrukcji polskiego MSZ dotyczącej transkrypcji ukraińskich aktów urodzenia wynika, że konsulat wymaga tylko wniosku o transkrypcję do urzędu stanu cywilnego, oryginału zagranicznego aktu, tłumaczenia aktu, w niektórych sytuacjach aktu urodzenia jednego z rodziców. Nie wymaga żadnej dokumentacji medycznej dotyczącej ciąży.

Więcej o biznesie surogacyjnym na Ukrainie i uczestniczącej w nim polskiej klinice in vitro, która otrzymuje finansowanie w ramach rządowego programu - będzie można przeczytać od środy w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska".


 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska