Sprawa wyszła na jaw w lipcu, gdy WP opisała relacje pracowników miejskiej przychodni w Piasecznie. Z ich relacji wynikało, że lokalni politycy kontaktowali się bezpośrednio z personelem i mieli w ten sposób uzyskiwać szybszy dostęp do lekarzy, recept czy skierowań. Pracownicy placówki mówili wówczas, że czuli się jak „prywatna służba zdrowia” lokalnych polityków.
Politycy zaprzeczali, by wykorzystywali swoje funkcje do omijania kolejki. Po publikacji materiału sprawą zainteresował się NFZ. Kontrolerzy nie poprzestali na relacjach świadków. Sięgnęli do dokumentacji medycznej i harmonogramów przyjęć, sprawdzając, kiedy poszczególni pacjenci zgłaszali się do przychodni i kiedy faktycznie otrzymywali świadczenia.
I właśnie dokumentacja przyniosła najważniejsze ustalenia.
NFZ: pacjenci byli przesuwani w kolejce
Kontrola objęła świadczenia udzielane w trzech placówkach Miejskiego Centrum Medycznego w Piasecznie. Fundusz przeanalizował łącznie 222 świadczenia dotyczące wskazanych osób. W 59 przypadkach stwierdzono, że termin udzielenia świadczenia nie odpowiadał kolejności zgłoszeń pacjentów.
Jak wynika z ustaleń NFZ, zdarzało się, że osoby zgłaszające się później otrzymywały wcześniejszy termin niż pacjenci, którzy zapisali się wcześniej. W harmonogramach brakowało przy tym adnotacji wyjaśniających, dlaczego konkretna osoba została potraktowana priorytetowo.
Fundusz ocenił, że takie działania naruszały zasadę równego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych.
Skala niektórych przypadków jest szczególnie wymowna. Jeden z pacjentów, który skorzystał z przychodni 19 razy, w pięciu przypadkach otrzymał świadczenie szybciej niż osoby zapisane przed nim. Łącznie - jak wynika z kontroli - wyprzedził w ten sposób 44 pacjentów.
W innym przypadku pacjent korzystający z 20 porad siedmiokrotnie miał czekać krócej niż osoby zapisujące się tego samego dnia. Raz został przyjęty przed 12 osobami, a innym razem przed 20. Przychodnia tłumaczyła to m.in. koniecznością zachowania ciągłości leczenia i kończącym się zapasem leku. NFZ uznał jednak, że sama wizyta receptowa nie dawała podstaw do przyjęcia poza kolejnością.
Kolejny „salonik VIP”?
Sprawa jest szczególnie politycznie drażliwa, bo pojawia się zaledwie kilka miesięcy po aferze związanej z tzw. „salonikiem VIP” w Szpitalu Południowym w Warszawie, gdzie również pojawiły się informacje o szczególnym traktowaniu osób związanych z obozem rządzącym. W przypadku Piaseczna nie chodzi jednak o identyczny mechanizm. W tym przypadku kontrola NFZ dotyczyła przede wszystkim sposobu ustalania kolejności przyjęć w miejskich placówkach. Jej wynik jest jednak konkretny: negatywna ocena i 24 620 zł kary dla przychodni. Placówka nie złożyła zastrzeżeń do wyników kontroli i zapłaciła całą nałożoną kwotę.
Co więcej, kontrolerzy wskazali osiem osób, które w badanym materiale były traktowane priorytetowo. Dokumentacja nie zawiera ich danych pozwalających na publikację nazwisk, ale kontrola została przeprowadzona po wcześniejszych publikacjach WP dotyczących lokalnych polityków KO.
Politycy zaprzeczali. Teraz jest raport NFZ
Wśród osób wcześniej wskazywanych w związku ze sprawą byli lokalni działacze KO, w tym Katarzyna Wypych, Krzysztof Kasprzycki i Piotr Sędziak. Politycy zaprzeczali, aby naciskali na pracowników przychodni lub domagali się przyjęcia poza kolejnością.
Katarzyna Wypych tłumaczyła, że kontaktowała się z przychodnią m.in. dlatego, że nie mogła dodzwonić się do rejestracji. Przyznała również, że prosiła o szybkie wystawienie recepty dla matki, której kończyły się leki, ale – jak podkreślała – nie oczekiwała potraktowania poza obowiązującymi zasadami.
Problem w tym, że kontrola NFZ nie opierała się wyłącznie na deklaracjach polityków. Kontrolerzy zestawili dokumentację medyczną z harmonogramami i kolejnością zgłoszeń pacjentów. W efekcie uznali, że w 59 przypadkach doszło do uprzywilejowania części osób.
Lokalne władze KO zabierają głos
Miejską przychodnią zarządza samorząd, a jej działalność nadzoruje burmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz, związany z lokalnymi strukturami KO. W rozmowie z WP nie uznał wyników kontroli za dowód, że radni KO wymuszali preferencyjne traktowanie.
Co więcej - zapowiedział analizę raportu i możliwość wyciągnięcia wniosków. Odpowiedzialność za prawidłową organizację przyjmowania pacjentów oraz sposób prowadzenia dokumentacji przypisał dyrekcji placówki.
"Saloni VIP to fakt"
Sprawa poruszyła internautów. W mediach społecznościowych znalazło się wiele komentarzy - w tonie krytykujących rządzących.
Kontrola NFZ potwierdza: Lokalni działacze Koalicji Obywatelskiej w Piasecznie byli przyjmowani w miejskiej przychodni przed pacjentami zapisanymi wcześniej. Tak wynika z kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia. Kontrolerzy doliczyli się 59 takich przypadków, a jeden z… https://t.co/sQH5r5ookO
— Tomasz Kalinowski (@kalinowski__) October 1, 2026
NFZ potwierdził co najmniej 59 przypadków, gdy wybrani pacjenci (głównie lokalni politycy KO i ich rodziny) byli przyjmowani w piaseczyńskiej przychodni poza kolejką.
— Oskar Szafarowicz (@Szafarowicz2001) October 1, 2026
Saloniki VIP dla polityków KO w całej Polsce to fakt. Partia Tuska stworzyła układ zamknięty w służbie zdrowia -… https://t.co/hR2vYhG7M8
Wirtualna Polska ujawnia kolejny salonik VIP dla działaczy Koalicji Obywatelskiej. Tym razem przychodnia w Piasecznie:
— Filip Zator (@zaypod138) October 1, 2026
- prawie 60 takich przypadków, gdy działacz KO wpycha się w kolejkę na NFZ
- jeden z działaczy KO ominął ponad 44 osoby
Do tej pory nikt z działaczy KO nie… pic.twitter.com/UfF3efH2Nb
Jeśli jesteś z @Obywatelska_KO i potrzebujesz pomocy lekarskiej, to dostajesz szybciej termin. Przecież to uczciwe, prawda? Przychodnia w Piasecznie najlepszym przykładem. Ile jest takich miejsc w Polsce? Jak tam panie premierze @donaldtusk . Mdłości pan ma? Miał pan mieć na…
— Michał Wójcik🇵🇱 (@mwojcik_) October 1, 2026
Lokalni politycy KO zorganizowali sobie dostęp do publicznej ochrony zdrowia poza kolejką. Za takie rzeczy powinno się wylecieć z polityki.
— Piotr Mosak (@piotr_mosak) October 1, 2026
Nie ma chyba bardziej obrzydliwego przejawu kolesiostwa niż sytuacja, w której zwykły pacjent czeka na lekarza, a polityk wchodzi przed… pic.twitter.com/EqtirLHNDG