Dziś Ewa Kopacz była przesłuchiwana jako świadek w śledztwie dotyczącym m.in. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Po wyjściu z prokuratury opowiadała dziennikarzom, że po tragedii pojechała do Smoleńska nie „na wizytę dwustronną, na zaproszenie minister zdrowia, bo ja tam nie wykonywałam czynności związanych z ministerstwem zdrowia”. – Pojechałam opiekować się rodzinami, które tam były, na moją własną prośbę i za zgodą premiera. I taka była moja funkcja, i taka była moja rola. Żadnej innej roli tam nie pełniłam – oświadczyła.
Również dziś na profilu Prawa i Sprawiedliwości opublikowano dwuminutowe nagranie z 19 stycznia 2011 roku.
– mówiła wówczas w sejmie Ewa Kopacz.Determinacja tych, którzy za wszelką cenę chcieli zidentyfikować swoich najbliższych i pomoc tych, którzy tam byli, spowodowała jedno – że z 96 osób 96 osób miało swoje nazwiska i rodzina mogła urządzić im pogrzeby, wiedząc, że pochowali swoich najbliższych
Informowała też o „skrzyni ważącej blisko dwieście kilogramów”. – To były szczątki ciał tych, którzy już wcześniej niekiedy byli pochowani. Każdy z tych kawałków był zidentyfikowany, opisany, posiadał swój protokół. Jeden tylko materiał genetyczny nie był zidentyfikowany i nie przypisano mu nazwiska – opowiadał z sejmowej mównicy.
Nagranie umieszczone na profilu PiS opatrzono krótkim komentarzem: „Z 96 osób, 96 osób miało swoje nazwiska i rodziny mogły urządzić im pogrzeby, wiedząc, że pochowali swoich najbliższych – tak kłamała Ewa Kopacz”.