Co jeszcze bardziej interesujące, kiedy zaczęliśmy zgłębiać temat, instytucje jedna po drugiej zaczęły odcinać się od "ogłoszenia ministerialnego", które zapoczątkowało całą sprawę. W międzyczasie, po przesłaniu pytań do resortu kultury, kontrowersyjny apel został usunięty z miejsca, gdzie pierwotnie został opublikowany.
"Ministra Cienkowska prosi"
Z końcem maja informowaliśmy o tym, że w jednej z grup zrzeszających artystów scenicznych pojawiło się ogłoszenie, opublikowane przez reżysera z Teatru Polskiego w Poznaniu, Konrada Marka Cichonia. Swój post nazwał "ogłoszeniem ministerialnym".
Dostałem informację od zarządu ZZAP [Związek Zawodowy Aktorów Polskich - red.], żeby rozpropagować informację wśród osób artystycznych: Ministra Cienkowska prosi, żeby w związku ze społecznym oburzeniem i populistyczną nagonką konfederatów wesprzeć losy ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów. Jest prośba, żeby nagrywać krótkie rolki video, na których mówimy, dlaczego ta ustawa jest dla nas ważna: "Nie mam ubezpieczenia społecznego"; "Nie mogę pójść do lekarza"
– przekazał Cichoń.
Ogłoszenie wzbudziło drwiny w środowisku przeciwników ustawy jako przejaw propagandowej ingerencji w - rzekomo niezależną - twórczość artystyczną.
Inicjatywa oddolna?
Portal niezalezna.pl zwrócił się do Ministerstw Kultury i Dziedzictwa Narodowego z szeregiem pytań. Przede wszystkim chcieliśmy dowiedzieć się, czy prośba, o której poinformował Konrad Marek Cichoń, rzeczywiście wyszła z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a jeśli tak, to kto dokładnie i do kogo ją wystosował? Czy analogiczne prośby były kierowane do innych związków zawodowych lub stowarzyszeń zrzeszających twórców? Na jakich zasadach miałaby odbywać się współpraca z Ministerstwem Kultury w zakresie nagrywania rolek na social media i jakie wynagrodzenie przewidział resort za nagranie jednej rolki promującej ustawę o zabezpieczeniach społecznych artystów? Zapytaliśmy też rzecznika instytucji, jak Ministerstwo Kultury zapatruje się na pozostawianie artystów, którzy wykonali już zamówioną pracę, bez wynagrodzenia?
Piotr Jędrzejowski, rzecznik prasowy MKiDN, nie odpowiedział na te pytania wprost.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego widzi oddolne ruchy środowisk artystycznych, które mobilizują się w obronie ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. W tej mobilizacji często powołują się na resort i na ministrę Cienkowską – co oczywiste, ministerstwo jest ich oczywistym reprezentantem. Resort kultury nie ma nic przeciwko temu. Jeśli środowiska artystyczne chcą użyć pozycji resortu lub osoby ministry Marty Cienkowskiej do aktywizacji twórców – możemy ich jedynie zachęcać. Jednoczą się przeciw wyjątkowej pogardzie, mają i będą w nas mieć sojusznika
– odpisał.
Gdy w dalszej korespondencji drążyliśmy kwestię wynagrodzeń za pracę artystów na rzecz ministerstwa, Jędrzejowski stwierdził, że nie wie, o jakie zlecenia pytamy ani o jakie wynagrodzenie, skoro "inicjatywy artystów, którzy łączą swoje siły w poparciu dla ustawy, są inicjatywami oddolnymi".
Związek Zawodowy Aktorów Polskich odcina się od sprawy
Wobec tak lakonicznych informacji drążyliśmy dalej. Dzięki rozmowie z przedstawicielką Związku Zawodowego Aktorów Polskich dowiedzieliśmy się, że ZZAP nie chce mieć ze sprawą "ogłoszenia ministerialnego" nic wspólnego.
Rozmawialiśmy z panem Konradem Cichoniem. Ma on nieaktualne dane, dotyczące Zarządu głównego ZZAP. Rozmawiał z osobą, która kiedyś była w tym zarządzie, a jemu [Konradowi Cichoniowi - red.] wydaje się, że ona nadal w tym zarządzie jest. My do niczego takiego - do kręcenia rolek - nie nakłanialiśmy. I nie nakłaniamy
– przekazała nam kobieta (nie przedstawiła się), którą odebrała telefon kontaktowy do ZZAP, widniejący na stronie internetowej Związku.
"Nie chcemy pośredniczyć w tej dyskusji" - przekazano nam i zasłonięto się na RODO (które, nawiasem mówiąc, w tej sytuacji nie ma zastosowania), gdy próbowaliśmy ustalić dane osoby, która miała przekazać Cichoniowi "prośbę" minister Cienkowskiej. Równocześnie nasza rozmówczyni potwierdziła, że wie, kim była ta osoba.
Rolki na social media: żyła złota
Jak wspominaliśmy na początku artykułu, tworzenie krótkich materiałów wideo w pionie, przeznaczonych do publikacji w social mediach, to dziś wyjątkowo dochodowe zajęcie. Dość łatwo jest się go nauczyć, a do realizacji wystarcza dziś naprawdę niewiele sprzętu.
Wojtek Kardyś, założyciel niewielkiej agencji konsultingowej i ekspert w dziedzinach digital marketingu, budowania marki osobistej i oraz kreowania strategii komunikacyjnych w Sieci, jeszcze pod koniec ubiegłego roku informował o tym, że "jest ogromne (i w 2026 jeszcze będzie) zapotrzebowanie na osoby, które posiadają ten skill".
Agencje reklamowe, PR, marki, influencerzy - wszyscy szukają osoby, które będzie ich wspierać contentowo (czyli video). (...) Próg wejścia w branże to 5000 - 10000 zł. Najważniejsze są umiejętności. Jeżeli jesteś średnio zaawansowany za jedną rolkę dostaniesz 100/200 zł (masz swój sprzęt, oraz ty montujesz, bez scenariusza). Jeżeli jesteś wymiataczem to zgarniesz za jedną rolkę miedzy 600 a 800 zł (montaż, nagranie, przejścia, scenariusz dodatkowo płatny)
– wyliczał w portalu X ekspert.
Kardyś dodał, że poznał mnóstwo osób, które "w 2025 wymasterowały skill w krótkich formach video i teraz zarabiają kokosy".
Jeżeli szukacie pracy lub chcecie ją zmienić to pomyślcie o tym by zacząć robić... rolki na Instagramie/Tik Toku.
— Wojtek Kardyś (@WojtekKardys) November 26, 2025
📌 jest ogromne (i w 2026 jeszcze będzie) zapotrzebowanie na osoby, które posiadają ten skill
📌 agencje reklamowe, PR, marki, influencerzy, wszyscy szukają… pic.twitter.com/XT1Qg3esM4
Artyści, szczególnie ci obyci ze sztukami wizualnymi i działający w social mediach na własny rachunek, jak nikt inny mają predyspozycje do tego, by stworzyć wartościowe, kreatywne materiały. Dokładnie takie, o które "nie prosiło" Ministerstwo Kultury, a które miały być wynikiem "oddolnej inicjatywy" i darmowych działań.